Przejdź do głównej zawartości

o tym, ze jestem


Jedną tylko rzecz pisze się dla siebie i jest to lista zakupów. Służy do zapamiętania, co masz kupić, a kiedy już kupiłeś, możesz ją podrzeć, bo do niczego innego się nie przyda. Wszystko inne piszesz, żeby coś komuś powiedzieć.

— Umberto Eco


więc ja bym chciała komuś powiedzieć, że teraz, po drugiej stronie lustra, słowa trochę straciły swoją moc. Ufałam im kiedyś i umiałam je bardziej niż dziś.
 Dziś wiem, że każdy koniec świata ma swój koniec, a słowa A. Staniszewskiej "Prześpij ten problem. Jak się obudzisz i się okaże, że świat dalej istnieje, to znaczy, że nauczysz się z nim żyć" to naprawdę czysta prawda. Miło znaleźć czystą prawdę :)
 Więc jestem tu, gdzie był mój cel. Cel z tak zwanego "kiedyś", cel, który założyłam sobie lata temu, kiedy wierzyłam, że życie jest jak puzzle i wszytko będzie do siebie pasować, a z dołożeniem ostatniego fragmentu stanę się doskonała i w końcu odetchnę. 
 Oddycham :) Niewiarygodnie ułożyło się to, co jeszcze miesiące temu było nieukładalne. Nic nie boli (słyszałam, że najbardziej śmiertelne choroby nie bolą :P:P), nic nie haczy w okolicach serca. Nikt nie pisze wieczorami (rankami też nie zresztą). Nikt na mnie nie patrzy, a ja w tym czasie staram się pokonać własne strachy, których kilka jeszcze mam. Ale tu, po drugiej stronie lustra, nie napędzam się już myślami, marzeniami tęsknotami. Mam pustą głowę i puste serce. Lewituję w pustce. Ułożyłam puzzle.

 I nie ma żadnego dalej.
 Żadnego później.
 Nic w przyszłości.

Czas się skurczył do jednej chwili, która nazywa się "teraz".

Komentarze

Urbi pisze…
Identyfikuję się z Twoimi słowami. Wszystkie tragedie da się przeczekać, świat istnieje ciągle ten sam i taki sam, choć przecież powinien rozpaść się na kawałki. Za dużo nam się wydaje.
J. pisze…
Idealnie to ujęłaś - za duzo nam sie wydaje.
Karmimy sie nieistniejącym..
Sikoreczka pisze…
Coś dla nas jest tragedią, dla świata to nic. On trwa on jest i toczy się dalej.
Więcej optymizmu, więcej radości życzę. jest, będzie dobrze.
trzeba dążyć do celu.
eva pisze…
Człowiek najczęściej żyje przeszłością albo przyszłością nie doceniając tego, co tu i teraz. Nowy trend jest taki, aby ćwiczyć uważność, być tu i teraz, doświadczać tego, co akurat się dzieje. Innymi słowy podążasz w dobrym kierunku! ;)
J. pisze…
Evo- zawsze chciałam być " w trendach" :D:D

:D cmok

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …