Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

o oczekiwaniach

mam paskudną cechę - piszę własne scenariusze i oczekuję, że będzie tak, jak sobie wymyśliłam, mniejsza, jeśli dotyczy to mnie, gorzej, że mam oczekiwania wobec własnego dziecka
i jakże często rozbijam sobie o nie nos :P
bo moje dziecko jest właściwie dzieckiem doskonałym i pewnie nawet chciałoby być takie jakie się spodziewam, że będzie, ale na szczęście jest sobą... To znaczy, że nie lubi się uczuć i ma wylane na szkołę, nawet jeśli czasem bardzo mnie to wkurza. Zwłaszcza nie ma talentu ani ochoty do angielskiego i muzyki, co, oczywiście, idzie w parze, bo muzyka zawsze idzie w parze z nauką języków obcych, nawet na filologii mi to tłumaczyli i wiedziałam dlaczego. Dziś wiem tylko, że tak jest bez żadnej wątpliwości :P Oczekiwałam też, że moja córka będzie raczej czytać książki i rozwiązywać intelektualne problemy, ewentualnie zajmie się filozofią lub kosmosem ;) no tak :). Czytać owszem umie :P nawet lubi podobno, ale nie ma czasu, bo moja córka- czego kompletnie sie nie spodziewa…

o tym, że nie unikniemy niebezpieczeństw

Młoda wyszła dziś (jak co dzień) z laskami pojeździć fiszką po parku. Jedna z dziewczynek spadła z deski prosto na kant przekrzywionej studzienki kanalizacyjnej... Jakaś przytomna kobieta w parku zadzwoniła po karetkę, bo laska wymiotowała i biodro miała zjechane do żywego mięsa. W szpitalu zdiagnozowali pęknięcie miednicy ... Dziewczyny są w szoku, siedzą u nas oklapnięte i milczące.
dzieciństwo to taki trochę okres nieśmiertelności, zderzenie z własną lub cudza fizyczną słabością to dziwne doświadczenie
moja mama od razu histerycznie stwierdziła, że Luśka powinna wychodzić tylko z dorosłym lub siedzieć w domu. Pytanie, czy naprawdę fakt, że byłabym obok (lub też ktokolwiek inny byłby) sprawiłby, że nic się dzieciakom nie stanie...
 Jutro idą znów do parku pojeździć. Widzę, że będą bardziej uważne. Bardziej dorosłe.
"Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to aby stały w portach." (Grace Hopper)

no właśnie nieco mi to przypomina historię koguta z opowieści deMello, tego koguta, który urodził się orłem
to ja jestem tym kogutem, tym statkiem, tym wszystkim, co nie odważyło się sięgnąć dalej, niż widzi tym, co się boi, wiecznie boi się porażki, dlatego nie podejmuje próby
to jest jakiś sposób na życie, dobry może, jak każdy inny tylko nieco nudny. Smutny. Żałosny taki.
Wystawiam twarz do słońca i nie obiecuję sobie poprawy. Chciałam w zyciu większych rzeczy, sukcesów, karier, stanowisk, ale.  Nigdy nie wypłynęłam na morze, na burze, na sztorm. 
mój statek stoi na kotwicy, moje auto wiecznie na ręcznym, a ja zawsze będę zazdroscić ludziom, którzy mieli odwagę sprawdzić, na co ich stać.