Przejdź do głównej zawartości

o nieodnalezieniu


zaczęło się o 7.40, wyszłam na parking do auta, a auta nie było
zatem poszukałam na kolejnym parkingu i jeszcze jednym... aż T podsunąl mi myśl, że przecież niekoniecznie ja parkowalam ostatnio, bo to on był u wulkanizatora, także ostatecznie "kochanie skręć w lewo koło przedszkola, potem w prawo i na 12.30 masz swoje auto"

potem nie odnalazłam się w pracy, ani na kursie pierwszej pomocy, który uswiadomil mi, że jednak boję się za mało i za rzadko
a potem to już pogubilam się po całości, bo czemu nie, prawda?

czasem mam wrażenie, ze jeszcze chwila, a już kompletnie się nigdzie nie znajdę
w żadnej czasoprzestrzeni
ani równoleglej rzeczywistości
prostopadlej chyba też nie

Komentarze

fischerwoman pisze…
Od rana miałaś podniesione ciśnienie, nie ma co :) I tutaj (obok cyferek i zestawień) wyszła Twoja filozoficzny-romantyczna natura pt. "pogubiłam się" - uwielbiam dwoistość Twojej natury :)
J. pisze…
hahahhahahah

ja zaś uwielbiam Ciebie :)

Cmok w nos :*
eva pisze…
Miło jest mieć kompas w zasięgu ręki... Oczywiście znam cenę.... ;)Ale nie znam odpowiedzi na pytanie: czy warto tyle płacić? ;)Czy to już kurewstwo czy tylko zagubienie?
J. pisze…
Kurewstwo? :-)
eva pisze…
O noł! Niepoprawnie napisane? ;)

Dżej, niezamierzony skrót myślowy, który prowadzi do historii toczącej się tuż obok. Jakby nie patrzeć - niefortunny. Czy Ty mi wybaczysz? :D
J. pisze…
No jasne :):)
bylam ciekawa kontekstu :D

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …