Przejdź do głównej zawartości


  jest taki wiersz Jonasza Kofty (zaśpiewany przez Bajora) w którym tak zwany podmiot liryczny wychodzi wcześniej z pracy, bo od lat po raz pierwszy może, spaceruje po okolicy, obserwuje ludzi, przypadkowo natyka się na zakochaną parę...

On coś mówił głupawego
Niewidzialny siadłem obok
Ona tak wpatrzona w niego
Że już być przestała sobą
I poczułem żal do losu
Że jest miłość, ta prawdziwa
Żal niemądry, że w ten sposób
Nigdy na mnie nie patrzyłaś

mimo, że znam ten wiersz od lat i wielokrotnie wraca do mnie jak uporczywe echo, za każdym raze lekko mnie skreca przy ostatnich wersach 
To był fatalny dzień
Nie chcę więcej takich dni

To był fatalny dzień
Tą kobietą byłaś ty

Zawsze uświadamiam sobie, że, cholera jasna, on ma rację i to jest racja niezaprzeczalna i niepodważalna - nie wszystko w życiu nas spotka, czego byśmy chcieli. Ba. Większość marzeń sie nie spełni, a miłość... Czasem jest tak że po prostu jej dla nas nie ma. I choćbyśmy czuli największy żal do losu, ludzie których kochamy nie dadzą nam szczęścia. Zazwyczaj, niestety, przeciwnie. Nie spojrzą na nas tak jak patrzą na innych. Niektóre rzeczy nigdy się nie wydarzą. Mimo setek godzin przeryczanych w poduszkę, kopania się z losem, mimo cudownych filmów z happy endem i ognistych romansów, które kończą się tak, jak powinny - nam się nie zdarzy. Po prostu. Zostaje żal do losu, z czasem pogodzenie, ale

ja dziś o żalu, tak ogólnie
bo rozczarowanie życiem od pewnego czasu wierci mi dziurę w brzuchu

obiecalam sobie nie mieć oczekiwań, ale jakoś nie wyszło... Tak bardzo bardzo mi dziś gorzko. Zalewam się falą żalu i pretensji. Czuję kiepsko. Zła matka, kiepska żona.
Mogę, owszem, zacząć jeszcze raz, ale nie mogę zacząć od początku...

paskudny smak rozczarowania

Komentarze

Brombie pisze…
Zła matka, kiepska żona... Za to fantastyczna przyjaciółka. Nie myśl nad życiem. Nie warto.
Anonimowy pisze…
ale po co od poczatku? lepiej jeszcze raz! :-)
lylowa
Urbi pisze…
Po to są wszystkie wiersze i komedie romantyczne - byśmy ciągle tęskniły za tym spojrzeniem zakochanego mężczyzny. Ja również zapisuję je sobie w poczet nieosiągalnych życiowych celów.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …