Przejdź do głównej zawartości

jak co rano zrobiłam kawę,
otworzyłam kompa, po przeczytaniu maili zabrałam się za rejestrowanie zamówień i wystawienie FV, oraz przygotowanie załączników dla Niemców (wiadomo Orgnung muss sein). To bardzo żmudne zajęcia, więc tradycyjnie włożyłam słuchawki w uszy i otworzyłam deezera. Kliknęłam na Twój flow, bo lubimy najbardziej to, co znamy i pracuję
w pewnym momencie usłyszałam znaną, dawno nie słyszaną melodię...
to piosenka, którą dostałam kiedyś.. Siedziałam wtedy z dziewczynami w Zielonej Werandzie i śmiałam się, że on cały czas do mnie pisze, sama nie wiedziałam po co (prawdę mówiąc, do dziś nie wiem) ale ogromnie dużo dawało mi to radości.

to było 4 lata temu i wydawało mi się wtedy, że mogę wszystko, że cud zdarzy sie właśnie mnie, że całe szczęście tego świata będzie moje. Błyszczały mi oczy, miałam w sobie zuchwałość i zadziornie boksowałam się z losem. Wierzyłam, że uda się wszystko, czego tylko zapragnę.

otóż nie


Komentarze

fischerwoman pisze…
I takie sytuacje są jak cios w żebro,kiedy zaczyna brakować Ci tchu. Przynajmniej tak ja się czuję, kiedy zdarza się coś niezapowiedzianego a związanego z silnymi emocjami. Zielona weranda, daaawno to było, daaawno tam nie bylysmy...
J. pisze…
jest właśnie tak, jak piszesz :*:*

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …