Przejdź do głównej zawartości

o wymówkach :)


Drogi pamiętniczku,

piszę, bo powinnam uczyć się niemieckiego, a posprzatałam już chatę, poprasowałam odzież i nawet zrobiłam dziecku kolację
Także ten
brakuje mi powoli wymówek, no... jeszcze podłogi mogę pomyć :)

a skoro już tu piszę, pamiętniczku, to chciałam powiedzieć, że trochę tępa dzida ze mnie, podjechałam dziś tankować i z uśmiechem poprosiłam pana, żeby mi wlał za  5 dych. Ino podjechałam nie tą stroną, co się należy, powodując radość ogółu i wkurzenie męża. Nie tłumaczy mnie nic, nawet to, że zgubiłam się trochę w Swarzędzu, a na pewno nie to, że zmęczona byłam. Lekuchno.

Także niemiecki ... no nie wiem
poziom wyśrubowany w nie powiem co, bo nie ma jeszcze 22 ... Certyfikat byloby milo mieć, ale raczej nie. Nie ogarnę, bo ani czasu, ani mózg nie ten. Nie, żebym kiedykolwiek miała lepszy mózg, ale lepszy klimat do nauki, owszem. Młodość. Brak potomstwa. Brak pracy. 
A teraz ledwo się obudzę, a już jest wieczór.
A słówka same do głowy jakoś nie chcą .. o nie


to idę te podłogi ..


Komentarze

słodko-winna pisze…
To ten,,, ja jeszcze układam w szafie ( nie cierpię), piekę (uwielbiam) i idę na dłuuugi spacer z psem (lubię) ;)
A nie tą stroną? No weźźź- ten grubaśny rur, którym leci paliwo da się rozciągnąć przez cały samochód:D kiedyś to odkryłam i teraz podjeżdząm jak chem;D
Cmok, Dżej!
eva pisze…
Zawsze podjeżdżam drugą stroną (jeśli przyjąć, że druga strona to ta, w której nie ma wlewu do baka, a nie kierunek jazdy):D I zawsze da się dosięgnąć i wlać. Jednego razu Palący Marlboro był świadkiem takiego mojego tankowania i Jego mina była bezcenna. Pokręcił z niedowierzaniem głową i powiedział, że mogę występować w kawałach o blondynce. A ja podziękowałam za komplement hahahahaha
J. pisze…
:)))

no dobra, trochę mnie pocieszyłyście ;P

trochę.

No bo jednak, wiecie, rozumiecie, od strony baku jest jakby ... prościej :D
Anonimowy pisze…
ja dlatego wysylam do tankowania meza. zeby sie intelektualnie nie wysilac! i niestety tez tak mam: ledwo się obudzę, a już jest wieczór.
lylowa

ps: jak chcesz to bede cie komentowala po niemiecku um zu üben. willst du? :-)
J. pisze…
ja, danke ;)
fischerwoman pisze…
No właśnie, w czym problem? Jak pomylisz strony, ciągnij węża, czym uchronisz się przed wkurwem męża:) I osobiście jestem królową wszelkich wymówek i prac domowych, jeśli chodzi o robienie czegoś, czego nie lubię w danym momencie robić. Chata na błysk :)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …