Przejdź do głównej zawartości

o tym, że może nie ma tego złego i o pokornym przyjmowaniu cudzych decyzji ;)



Ile trzeba mieć odwagi, by ruszyć traktor i zaorać plony, które uprawiało się sześć, może siedem lat? Ile odwagi trzeba, by zaorać zboże, kiedy wszystkie lata spędziło się na nauce, kiedy siać, jak podlewać, kiedy zbierać? Ile trzeba odwagi, by powiedzieć: "Muszę dać sobie spokój z groszkiem, groszek na nic mi się nie przyda, spróbuję raczej z fasolą albo z kukurydzą"?”
S. King




wspominałam, że nie mam serca do bloga ostatnio ?

HM. ;)


ale do rzeczy
jestem histeryczną, lekko jebnięta matką, która ma trochę niepoukładane
chciałabym wiele, ale jednocześnie, ostatkiem sił, staram sie nie wywierać presji na Młodej. Gdyż wiem, że to niczemu nie służy.
Kiedy zaczęła trenować szermierkę miałam nadzieję, że ten sport ją jakoś wewnętrznie wzmocni i trochę pomoże w myśleniu, kombinowaniu, kalkulowaniu etc. No i jakoś tak szło rok, dwa, trzy... Szło, a jednocześnie nie szło, bo iście to było jakieś ślimakowate nie wiadomo ku czemu... Kosztowne bardzo, bo dres, bo torba, bo zawody, że o samych treningach i dowozach nie wspomnę. Ale jakoś bez ognia się tliło.
Aż zgasło.
Wczoraj Mloda oświadczyła, że na trening nie jedzie. Na moje pytanie, czego chce dalej, powiedziała, że nie wie, ale nie widzi sensu dalej trenować.
Nie ukrywam, że to cios :P kochałam ten sport, klimat, ekipę AZSu... Tak, we mnie był ogień :)) którego zabrakło memu dziecku.
Więc.

Przyszła dziś rano i powiedziała, że instruktor od rolek namawia ja na łyżwy i ona bardzo. Bardzo. Sandra, jedna ze szkółkowych instruktorek powiedziała dziś, że rezerwuje sobie Młodą na figurówki, Adam chce ją do hokeja ...

A ja nadal nie wiem, czy tak lekko odrzucić te ponad trzy lata i zacząć "z fasolą albo z kukurydzą"? Czy, wyjątkowo jak na mnie, odpuścić i zamknąć paszczę, pozwalając innym na ich własne decyzje, a losowi nie przeszkadzać, skoro to i tak nie moje życie ?

:)

Komentarze

Anonimowy pisze…
ale cos tam sie przytrafilo? rozczarowanie?
lylowa
J. pisze…
rozczarowanie ??
mnóstwo rozczarowań, taki sport :)))

poza tym chyba brak pasji i talentu
Jo pisze…
Daj jej robić to, co ją jara. Jeśli chce łyżew, to niech jeździ ;)
J. pisze…
taki plan mam :)

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka