Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

o wymówkach :)

Drogi pamiętniczku,
piszę, bo powinnam uczyć się niemieckiego, a posprzatałam już chatę, poprasowałam odzież i nawet zrobiłam dziecku kolację Także ten brakuje mi powoli wymówek, no... jeszcze podłogi mogę pomyć :)
a skoro już tu piszę, pamiętniczku, to chciałam powiedzieć, że trochę tępa dzida ze mnie, podjechałam dziś tankować i z uśmiechem poprosiłam pana, żeby mi wlał za  5 dych. Ino podjechałam nie tą stroną, co się należy, powodując radość ogółu i wkurzenie męża. Nie tłumaczy mnie nic, nawet to, że zgubiłam się trochę w Swarzędzu, a na pewno nie to, że zmęczona byłam. Lekuchno.
Także niemiecki ... no nie wiem poziom wyśrubowany w nie powiem co, bo nie ma jeszcze 22 ... Certyfikat byloby milo mieć, ale raczej nie. Nie ogarnę, bo ani czasu, ani mózg nie ten. Nie, żebym kiedykolwiek miała lepszy mózg, ale lepszy klimat do nauki, owszem. Młodość. Brak potomstwa. Brak pracy.  A teraz ledwo się obudzę, a już jest wieczór. A słówka same do głowy jakoś nie chcą .. o nie

to idę te podło…

o tym, że może nie ma tego złego i o pokornym przyjmowaniu cudzych decyzji ;)

Ile trzeba mieć odwagi, by ruszyć traktor i zaorać plony, które uprawiało się sześć, może siedem lat? Ile odwagi trzeba, by zaorać zboże, kiedy wszystkie lata spędziło się na nauce, kiedy siać, jak podlewać, kiedy zbierać? Ile trzeba odwagi, by powiedzieć: "Muszę dać sobie spokój z groszkiem, groszek na nic mi się nie przyda, spróbuję raczej z fasolą albo z kukurydzą"?” S. King



wspominałam, że nie mam serca do bloga ostatnio ?
HM. ;)

ale do rzeczy jestem histeryczną, lekko jebnięta matką, która ma trochę niepoukładane chciałabym wiele, ale jednocześnie, ostatkiem sił, staram sie nie wywierać presji na Młodej. Gdyż wiem, że to niczemu nie służy. Kiedy zaczęła trenować szermierkę miałam nadzieję, że ten sport ją jakoś wewnętrznie wzmocni i trochę pomoże w myśleniu, kombinowaniu, kalkulowaniu etc. No i jakoś tak szło rok, dwa, trzy... Szło, a jednocześnie nie szło, bo iście to było jakieś ślimakowate nie wiadomo ku czemu... Kosztowne bardzo, bo dres, bo torba, bo zawody, że o …
myślę sobie, że kiedyś przecież ta rana się zabliźni
zakleją ją czas i brak
już nie jest ziejącą pustką

moja miłość 12 miesięcy po

słabo wyszło, myślę sobie, kochać kogoś, dla kogo było się nikim
ale to się zdarza
nie wszystkim
ale jednak

piszę o tym dziś, bo minęły 2 lata od pewnego weekendu, po którym miało się zmienić moje życie
i rok od dnia, po którym uznałam, że nic się nie zmieni, jeśli nie zrobię tego sama

Jest piękne listopadowe przedpołudnie, dzień superpełni :)
Kim byłabym, gdybym dokonywała mądrzejszych wyborów? Światło w moich oczach. I jego brak. Dziś myślę, że to był paskudny sen, z którego udało mi się obudzić.

ta rana się kiedyś zagoi
zostanie blizna, jak memento głupoty i potwornej naiwności.


Obym za kolejny  rok nie chciała już do tego wracać.
Nie wolno kochać dzikich stworzeń, panie Bell (...) Doc popełnił ten błąd. Zawsze znosił do domu dzikie zwierzęta. Jastrzębia ze złamanym skrzydłem. Albo kiedyś nawet dorosłego rysia ze złamaną łapą. Ale nie można oddawać serca dzikim stworzeniom: im bardziej sieje kocha, tym silniejsze się stają. Mają siłę, żeby uciec do lasu. Albo polecieć na drzewo. Potem na wyższe drzewo. A wreszcie wzlatują pod niebo. I tak właśnie to się kończy, panie Bell. Jeżeli pokocha pan dzikie stworzenie, już zawsze będzie się pan wpatrywał w niebo.
Truman Capote
Bardzo lubię ten cytat :)
oddaliłam się od bloga czasem zaglądam, czasem machnę ręką czasem nie wierzę, że było
tymczasem żyję :)