Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016
obserwuję siebie uważnie,
może nawet zbyt bacznie i zbyt wnikliwie ;)

     z jednej strony cieszę się, że jest ok, że przeszłam to wszystko, z drugiej strony jest jakiś cień żalu. Że ktoś mnie zawiódł. Że miał być, że ufałam. Może to dziecinne, ale naprawdę szukałam relacji, która daje poczucie pewności, spokój, przyjaźń. Lubiłam rozmawiać. Wcześniej raz tylko w życiu spotkałam kogoś, z kim tak to lubiłam. Ale L od prawie 20 lat nie ma w moim życiu. Co do M, to była pomyłka. Teraz zdarza mi się nawet myśleć, że żenująca pomyłka ;) "Zanim wpuścisz do swojego życia mężczyznę, który przychodzi do Ciebie z sercem na dłoni, sprawdź, czy przypadkiem nie wyrwał go z piersi innej kobiety." (Maja Friedrich, "Moje dwie głowy")
   a skoro odzyskałam spokój i pion, to musiałam rzucić się w wir wrześniowych obowiązków, o których pisałam parę dni temu. Dziś mam jeszcze dodatkowe przemyślenia, które dotyczą Młodej i faktu, że nie bardzo radzę sobie mało lotnymi umysłami... A Lu …

lekko sfrustrowany post wrześniowy ;)

z poczatkiem września moje zycie zaczyna przypominac sen wariata. Nagle tracę grunt pod nogami kalendarz zapełnia się TERMINAMI, których nie ogarniam, wywiadówki, zebrania, zawody, treningi ...

dziś od rana jeden z trenerów Młodej dzwonił z pytaniem, kiedy odbierzemy legitymację AZS (kiedy??:P) i czy już mamy badania sportowe bo zawody (nie, nie mamy). Pani trener zadzwoniła, że znalazła zagubione legginsy Młodej (dziecko ogarnięte prawie jak matka:P), a trzeci trener zaprasza na jutro na 16 na trening. Tyle że w tym czasie bedę chyba w urzędzie miasta składac dokumenty, żeby wyrobić Lu dowód tymczasowy, bo 15 października jedziemy na zawody do Poczdamu ... Do domu wracam tylko na pięc sekund, bo przecież rolki i Hala Arena. Samo się nie pojedzie... 
W pracy zapieprz. W domu zapieprz. Nic się samo nie robi, prócz balaganu. Nieustannie próbuję ZAPANOWAĆ i OGARNĄĆ. Śniadaniówki, dresy ( Łucja ma 4x wf w tygodniu, 3x szermierkę, rolki i konie) prania, prasowania, lekcje, składki, flety …
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka