Przejdź do głównej zawartości

Przyszłość



"Jestem tu tylko trochę. Gdzie jest reszta, nie wiem."

Julia Hartwig



zawsze mam ochotę zacząć wpis od słów - po tym jak umarłam ..

więc może tak właśnie?


Po tym jak umarłam i pozbierałam się już jako ktoś trochę inny, doszłam do wniosku, że muszę ułożyć jakoś przyszłość, skoro poskładałam przeszłość.
To, oczywiście ironia, bo przyszłość nie istnieje, jest tylko mglistą niewiadomą i naszą nadzieją na spełnienie.

 Więc wyszło na to, że istnieję, że trzeba coś postanowić i zebrać się w sobie do kolejnych kroków. Pierwszym było postanowienie, co dalej z moim małżeństwem. Wbrew pozorom, decyzja nie była trudna. To, co trwa, co funkcjonuje i daje oparcie, warte jest wzmocnienia. Nie rozważam małżeństwa w kontekście miłości, oraz uniesień i wzajemnego patrzenia sobie w oczy. Małżeństwo ma działać jak dobrze zarządzana firma, w której każde z nas czuje się w miarę ok. Przykro mi, w tym temacie, nie stać mnie ani na sentymenty, ani na zbytnie roztkliwianie. Emocjonalnie jestem wrakiem. I wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Zatem stawiam rozsądnie i pragmatycznie na rodzinę. 

Praca jest czymś, co chciałabym zmienić. Bardzo i szybko. Ale to nie jest proste. Przeglądanie ogłoszeń przyprawia mnie o mdlości i prowadzi do jednego wniosku - nie nadaję się...

Między tymi dwoma obszarami, w nich i na styku wszystkich innych, ciągle gdzieś istnieję. Kawałki, które odnajduję czasem ze zdziwieniem - to ja ?
Kolorowe szkiełka, odbijające światło.
Nadal zbieram cytaty - TU moje miejsce w sieci. Nadal ćwiczę przynajmniej sześć razy w tygodniu, chociaż często zastanawiam się, po co? Chyba tylko dlatego, że daje mi to chwilę wytchnienia i spokoju. Nadal zapuszczam włosy i próbuję się uśmiechać...

 Nadal czytam i oglądam filmy. Nadal mam kłopoty z przyjmowaniem z pokorą tego, co niesie życie. Decyzje mojej córki czasem budzą mój smutek. Wiem, że nie zostanie florecistką, mimo ogromnego talentu i wrodzonego drygu do tej dyscypliny. Dostała zaproszenie do grupy przygotowujacej się do zawodów rolkowych i wybrała rolki. Jej największą miłością są konie i jestem pewna, że jeszcze przed osiemnastką będzie miała swojego konia. Jestem też pewna, że bycie matką mnie przerasta coraz częściej i, jak większość rzeczy, budzi we mnie zniechęcenie i łzy.

Przyszłość nie istnieje. Na wszelkie sposoby staram się ją sobie wyobrazić, ale widzę tylko pustkę. Myślałam, że z czasem będzie mi lżej. Nauczę się znów mieć plany i marzenia. Myślałam, że zrozumiem, że chłód i ból ustąpią miejsca czemuś nowemu. Że wkręcę się jeszcze w życie.

Myliłam się.

Komentarze

Julia K pisze…
Kurde. Pierwszy raz nie wiem co napisać!! Smutno brzmisz, a ja dziś też energia nie tryskam.
Powiem może tylko tyle, że ja o przyszłości dalszej niż najbliższy miesiąc-dwa nie myślę. O! I to działa całkiem dobrze.

Uściski Maleństwo :*
eva pisze…
Widocznie potrzebujesz więcej czasu... Skupienie się na tym, co tu i teraz jest dobrym punktem wyjścia do wszystkiego ;)

Jakbym przeglądała się w lustrze... Z tą różnicą, że moje włosy już urosły :D

Trzymaj się!
J. pisze…
Evo- tego się będę trzymać.

Julko- całus Kochana :*
Anonimowy pisze…
Pokora jest u Ciebie widoczna w tym co piszesz.
Czasem do uzdrowienia potrzebna jest o wiele mniej niż nam się wydaje,
wystarczy jedna chwila,
w niej pojawia się nadzieja.

Mama Maminka pisze…
należy odpuścić :) koniecznie! i to po całości! to nie jest łatwe, ja wiem, ale trzeba odpuścić :)
wówczas los się odwróci! niech wszystko płynie swoim tempem, bez spinki, bez żalu ... i trzeba dziękować - codziennie! za wszystko, co wydarza się w naszym życiu, i to co dobre , i to co złe, bo wszystko wydarza się po coś. :))

J. pisze…
Maminko- ale mi się zdaje, że ja odpuściłam, bo gdyby nie to pewnie czułabym wewnętrzne szamotanie
a czuję tylko pustkę i coś takiego ostatecznego
że coraz mniej jestem.

Anonimie-chyba, wiesz, nie wierzę w tę chwilę, ale przyznam, że bardzo bym jej pragnęła.
słodko-winna pisze…
Potrzaskałaś się odrobinę, Dżej.
Ale spójrz, codziennie wstaje nowa nadzieja. Pogłaskaj ją:))
J. pisze…
odrobinę, Kasiu :*

tak, czy owak, moglo być przecież gorzej :*

Uścisk.
fischerwoman pisze…
Qrcze, niby "poskładałaś przeszłość", ale mam wrażenie, że nie do końca. Trzaśnij drzwiami i przestań się oglądać za siebie, przeszłość ciągle kładzie się cieniem na to,co przed Tobą. Albo przemeblujesz swoje życie dokładnie albo będziesz w takim stanie jeszcze długo...
J. pisze…
zrobiłam ile dałam radę, pewnie z Twojej perspektywy nie widać tego, co widzę ja...

Drzwi są zatrzaśnięte.
Nic więcej przemeblować nie mogę. I pewnie nie umiem ...
danger_mouse pisze…
"- Chociaż właściwie nie żałuję... problem raczej leży w tym, jak teraz ułożyć Życie. Madame Irene jest bardzo droga, no i muszę brać lekcje śpiewu, to wszystko kosztuje...
Maga nie wiedziała dokładnie, dlaczego przyjechała do Paryża, i Oliveira zaczynał podejrzewać, że przy niewielkiej omyłce biletowo-wizowej równie dobrze byłaby wylądowała w Singapurze czy Capetown.(...) myślał o swoich wytwornych przyjaciółkach z Buenos Aires, niezdolnych pojechać dalej niż do Mar del Plata, mimo metafizycznego wprost głodu doświadczeń międzyplanetarnych. Ta smarkata, w dodatku z dzieckiem na ręku, ładowała się do trzeciej klasy i jechała do Paryża studiować śpiew, bez grosza w kieszeni."
J. Cortazar
Polecam, jeśli mogę i pozdrawiam.

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka