Przejdź do głównej zawartości

myślę



zawsze bałam się, że mi się nie uda
że będę nie dość doskonała

nie mówiłam po niemiecku, bo bałam się ośmieszyć, dopiero w sobote na zawodach musiałam zacząć tłumaczyć sędziemu, że moja córka po pięciu walkach potrzebuje przerwy. Dogadaliśmy się. Zapytał, czy będę mu tłumaczyć, bo nikt dookoła nie zna niemieckiego.
bałam się jeździć autem, bo taka ilość zagrożeń, które powoduję i które na mnie czyhają ryje mi psychę. Dopiero kiedy świadomie jechałam na stłuczkę z błękitnym Volvo zrozumiałam, że mam hamulce, niezły refleks i też potrafię się wydrzeć jak trzeba.
bałam się. że wszyscy będą uważali mnie za gorszą i brzydszą i nijaką. Dopiero kiedy zrozumiałam, że "wszyscy" nie istnieją, a każdy czegoś się boi, zaczęłam traktować świat z ufnością.
bałam się stracić M, bo nazwałam go miłością swojego życia. Dopiero, gdy go puściłam, zrozumiałam, że sama dałam mu siłę, której nie miał i znaczenie, na które nie zasłużył. Poczułam się wolna.

Ciągle się boję i nieustannie doświadczam bezcelowości moich lęków.
moja głowa jest zmęczona od nadprodukcji rzeczy, które się nie zdarzą
mimo to, myślę, że teraz jestem silniejsza i twardsza niż byłam jeszcze rok temu
układam się ze światem, mimo, że wiele we mnie lęku i przekonań, które mi przeszkadzają

myślę, że mam siłę
myślę, że dam radę

Komentarze

Julia K pisze…
Jak mi się podoba to, co dziś tutaj piszesz!!!!
Tak trzymaj Skarbie :****
Brawo Ty :)
Brombie pisze…
No i taką Cię lubię najbardziej :))

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka