Przejdź do głównej zawartości

to, co jest



Jeszcze trzy lata po naszym rozstaniu
wiodłem na jawie życie podwójne
klisze nakładały się
i oto
na tle tego, co widziałem:
sypialni, ulicy, szafy, sali teatralnej
pojawiały się sceny z innej, przerwanej historii.

(...)
Szczegóły ukazywały mi się
ze zwodniczą dokładnością
(...)
Wszystko to
było jak kawały tłuczonego szkła w oczodołach
wielkie trójkątne pokrwawione drzazgi

wiedziałem bowiem
że oto światło przenika przez bisior i jedwab
zasłony świata

i tamto życie jest równie prawdziwe
tylko się właśnie nie zdarza.

J. Dehnel

a to, co jest, wymaga uwagi większej, niż to, co się nie zdarza
między jednym, a drugim wymachem nogi do boku/ robieniem zakupów/ rozpaczliwym ogarnianiem excela rezerwuję na bookingu hotel we Wrocławiu, bo Młoda ma zawody szermiercze za tydzień Challennge Wratislavia ... Więc postanowiłam, że połączę to ze szwendaniem się po Wrocku i Afrykarium.
trochę później dzwoni Sz i każe mi iść ze sobą na piwo, ponieważ musimy w końcu wypłakać sobie nasze historie, on swoją i ja swoją. Nawzajem. albo i nie, wiadomo, że świat cierpi na deficyt uwagi, więc trzeba ją wyszarpywać, gdzie się da
bilety na niedzielnego Korteza leżą już niecierpliwie na półce. Chociaż trzeba być zablokowanym emocjonalnie półgłowkiem, żeby podbić świat frazą - Zostań, /nie powiem ci/ Że to miłość/
Choć jesteś wszystkim czego w życiu trzeba mi.
Jeśli nie miłość, to co, do kurwy nędzy?
A jeśli- nie powiem, to po chuj zaczynac, prawda?

Świat to nie jest łatwe miejsce, zwłaszcza, gdy wykorzystalo się już wszystkie koła ratunkowe, a dryfując człowiek kręci się tylko w kółko ...

i to by było chwilowo tyle

Komentarze

Brombie pisze…
Dryfując wcale się człowiek nie kręci w kółko. W końcu gdzieś dobija. Nie wiadomo tylko dokąd.
J. pisze…
No nie wiadomo.
Zasadniczo nic nie wiadomo. Frustrowało mnie to kiedyś. Teraz wole po prostu nie wiedzieć...

Kocham.
Julia K pisze…
"Jeśli nie miłość, to co, do kurwy nędzy?
A jeśli- nie powiem, to po chuj zaczynać, prawda?"
Prawda!!! Po trzykroć prawda!
Rozwaliłaś mnie tym dokumentnie. Wiem, że nie do śmiechu, ale uwielbiam Cię :)))
I Twój rozsądek również (choć czasem się nie ujawniał) :)

Korteza trochę Ci zazdroszczę, choć pewnie bym ryczała na koncercie

całusy :***
J. pisze…
A myslisz, że po co ja idę? Żeby poryczeć na legalu ;)

Lowe :**

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …