Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2016

bo

nie znalazłam jeszcze żadnej prawidłowości, która rządzi światem, lub tez, na której cokolwiek się opiera

nie

znalazłam może tylko ukojenie w serii małych rozwiązań i cudów dnia codziennego, przeplatanych oczywiście z nudą i tępym patrzeniem się przed siebie
pomyślałam też, że czasem wystarczą drobiazgi, których wcześniej nie bylo
i pomaga jeszcze odpuszczenie sobie
nie win, bo te odpuszczam zawsze lekko i bez kłopotu
nauczyłam się odpuszczać sobie to, co "muszę", więc nie zawsze już "muszę" nawet jeśli chcę

bo
"szczęścia jest tylko tyle, ile go sobie wymarzysz", a ja mam z marzeniami kolosalny kłopot

i wiem już na pewno, że złapałam pion i poziom i że moje miejsce to jest raczej ten kogut w zagrodzie, nie orzeł, deMello się mylił, tak uważam
ale, ostatecznie, ptactwo domowe, przyziemne i z dziobem pochylonym też ma jakieś znaczenie w filozoficznym ekosystemie, chociażby takie, by na jego tle inni wypadali lepiej

myślę, że straciłam skrzydła, ale nadal ma…

o tym, że zawsze jakieś jutro. Z naciskiem na jakieś ..

zacznę tak ...





   poza tym, że lubię się jeszcze czasem pochlastać, to  nie mam okazji zbyt często, bo jednak trzeba dziecku te sportowe badania zrobić (7 rano, 3 próbki krwi wyciągnięte z małej histeryczki, jutro reszta  badań, bez igieł już), trzeba ogarnąć kuwetę, iść na piwo z Sz. (piątek 21.10). Odrobić niemiecki (kiedy ??) ogarnąć zebranie rodziców (koniec trzeciej klasy i zmiana wychowawczyni, od wczoraj mam w życiu sporo dramatu :P). Kupić coś(kolwiek) bo święta, zaplanować Wrocław, zaplanować Targi Książki (sobota). Potrenować (wojna z sąsiadem, on jest agresorem). Popracować ??? :P Rozpracować psychikę rowerzysty, który jedzie za mną pół drogi i w ramach ewangelizacji i nauczania obiecuje mi wybić szybę w aucie ...
   nie wiem sama co jeszcze, bo coś na pewno. Może to i lepiej, bo wtedy kiedy dużo się dzieje, mniej myślę, choć kiedy zaczynam myśleć... Czasem jeszcze. Ja sobie zracjonalizowałam, ułożyłam, wytłumaczyłam. Ja sobie i mi inni też. I nie zaglądam już w te wspólne …

to, co jest

Jeszcze trzy lata po naszym rozstaniu
wiodłem na jawie życie podwójne
klisze nakładały się
i oto
na tle tego, co widziałem:
sypialni, ulicy, szafy, sali teatralnej
pojawiały się sceny z innej, przerwanej historii.

(...)
Szczegóły ukazywały mi się
ze zwodniczą dokładnością
(...) Wszystko to
było jak kawały tłuczonego szkła w oczodołach
wielkie trójkątne pokrwawione drzazgi

wiedziałem bowiem
że oto światło przenika przez bisior i jedwab
zasłony świata

i tamto życie jest równie prawdziwe
tylko się właśnie nie zdarza.

J. Dehnel
a to, co jest, wymaga uwagi większej, niż to, co się nie zdarza między jednym, a drugim wymachem nogi do boku/ robieniem zakupów/ rozpaczliwym ogarnianiem excela rezerwuję na bookingu hotel we Wrocławiu, bo Młoda ma zawody szermiercze za tydzień Challennge Wratislavia ... Więc postanowiłam, że połączę to ze szwendaniem się po Wrocku i Afrykarium. trochę później dzwoni Sz i każe mi iść ze sobą na piwo, ponieważ musimy w końcu wypłakać sobie nasze historie, on swoją i ja…
"To straszne, gdy nie masz niczego, co odwróci twoją uwagę od codzienności."

Woody Allen
raz dwa  trzy schodami w dół

odeszło

tamto
co miało być tak ważne i tak mocne
dobrze że odeszło, bo mokra od łez poduszka to nie jest dobra rzecz, bo tęsknota conocna potrafi wykończyć i odebrać wiele sił

odeszło i nagle zrobiło się tyle miejsca



"Czasem rozsypuje się dekoracja. Poranne wstawanie, tramwaj, cztery godziny w biurze lub w fabryce, posiłek, tramwaj, cztery godziny pracy, sen i poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, i sobota w tym samym rytmie; najczęściej tą drogą idzie się łatwo. Tylko, że pewnego dnia pojawia się 'dlaczego?' i wszystko rozpoczyna się w znużeniu zabarwionym zdumieniem." Albert Camus
jest żmudnie nie ma lekkości, ani radości, ani nadziei, ani marzeń, ani planów jest ciężko, jakby każdy dzień ważył tonę i przygniatał juz od poranka do ziemi jest wyraziście w końcu mogę zobaczyć to, czego tak się bałam że przede mną nie ma nic nic dzielone na pustkę codziennych nic nie znaczących przeżyć
Bałam się stanąć twarzą w twarz z tym, co uczę się codziennie akceptować że nie ma…