Przejdź do głównej zawartości
"Żeby historia się nie skończyła, nie może się nigdy zacząć..."

prawda?

przeżyłam wiele końców mojej historii, w tym również ten ostateczny

jeśli kiedykolwiek miałabym ją powtórzyć, to świadomie nie zdobyłabym się na to
tak, jak nigdy i nikogo już nie ocenię
żadnej historii i żadnych zdarzeń
żadnej miłości i żadnego żalu

przeczytalam mnóstwo książek i przegadałam tysiące godzin z różnymi ludźmi
nadal nie umiem powiedzieć, że stało się dobrze lub źle

stało się, co się stalo

na starość, na smutek, na jesień nie bedę wspominać jakie pyszne gotowalam pomidorówki i jak odrabiałam z dzieckiem lekcje, nie będę wspominać tego jak wybrałam rodzinę i jej dobro. Już wiem, ze nie.

Będe wspominać tamten spacer dookoła jeziora, rozmowę na torach kolejowych. Pewien poranek listopadowy i widok z tarasu jego domu.
Tak już mam.
Będę pamiętać wszystko, czego nie dostałam. To, co złe z czasem się zapomni. Rozdrobni. Przestanie mieć znaczenie. Zostanie nieuchwytny i nieodwracalny żal.

jestem jedną z tych osób, które dostały bardzo dużo od życia
ale nigdy nie dostałam wzajemności w miłości
tak
to prawda

mam takie piękne wszystko, dziecko i męża, i pracę, którą czasem lubię, choć częściej nie
mam fajną fryzurę, włosy świeżo  zrobione przez profesjonalistę, wysportowaną sylwetkę, fajne łachy,cały ten blichtr

"a to wszystko psu na budę/ bez miłości" (X Twardowski)

i może tak miało być



Donna Tartt ‘Szczygieł’
"Wielki smutek, który dopiero teraz zaczynam pojmować: nikt nie wybiera własnego serca. Nie możemy zmusić siebie do tego, żeby chcieć czegoś, co dobre dla nas lub dla innych ludzi. Nie wybieramy tego jacy jesteśmy."

Komentarze

Julia K pisze…
a skąd wiesz czy jakby wszystko potoczyło się inaczej, to czy wspomnienie tamtego spaceru dookoła jeziora i rozmowy na torach kolejowych nie zamieniłoby się na wspomnienie kolejnych pomidorówek?
a tak....przynajmniej masz do czego wracać myślą
J. pisze…
Nie wiem.
Nie mam pewności żadnej.
Ale tak miało być. Wierze.

fischerwoman pisze…
"jestem jedną z tych osób, które dostały bardzo dużo od życia
ale nigdy nie dostałam wzajemności w miłości" a miłość męża i dziecka się nie liczy, tej? Moja intuicja podpowiada mi,ze kiedy Dzieć wyrośnie z domowych pieleszy, pójdziesz inną ścieżką.

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…