Przejdź do głównej zawartości

więc


mam taki charakter, że do życia potrzebuję bodźców, zazwyczaj dość wyrazistych :)

może nawet lubię wyzwania? Nie lubię lenistwa.

Odkryłam, że żeby się rozwijac i nie grzęznąć muszę robić dwie rzeczy- to, czego nie lubię i to, czego się boję. Czasem nawet te rzeczy się pokrywają ze sobą :)

dlatego dziś postanowiłam pojechać do rodziców moim autem, z T, ale T bedzie pasażerem, Boję się, ale dopóki tego nie zrobię zawsze bedę się bała. Nie lubię, kiedy lęki przejmują kontrolę.
Napisałam do Instytutu Goethego w sprawie egzaminu Mittelstufe. Boję się, ale tu przynajmniej moje braki nikogo nie mogą zabić:P

moim wielkim celem/planem jest zmiana pracy, nie mam pojęcia jak to ugryźć, zabieram się jak pies do jeża. Dopóki nie mam noża na gardle to tylko planuję i rozważam... Z jednaj strony - umiem niewiele, z drugiej strony - bardzo chciałabym się nauczyć. Z trzeciej- ciągle nie odkryłam swojego powołania.
nie chodzi o strach, bo z tym umiem sobie poradzić, chodzi o praktykę- dzisiejszy rynek pracy i ja jakoś jestesmy niekompatybilni. Mimo chęci obu stron ;)

więc robię najlepiej, to, co robić muszę, ale to nie to
nie to
a trochę już mam dość bycia nie tą osobą i nie w tym miejscu, co bym chciała
to banalne z pewnościa, ale życie jest krótkie, naprawdę
a ja zmarnowałam już tyle czasu...

HM.

Komentarze

fischerwoman pisze…
Czyliś z tych, co narzekają na prace obecną a nowej (póki nie ma noża na gardle) nie szukają. A to błąd. Trzeba siebie zweryfikować na rynku pracy, dopóki noża na gardle nie ma. Ja jestem wielką orędowniczką uciekania z toksycznych firm, szukania lepszego miejsca, skoro tyle czasu spędzamy w pracy. Szukaj Mała, mówię Ci. I uwierz w siebie!

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…