Przejdź do głównej zawartości

o

Nieważne czy nadal go kocham, czy on kiedykolwiek mnie kochał, odmienił moje życie. Pokazał mi, jak się zgubić, a potem ja sama pokazałam sobie, jak siebie odnaleźć.
Gayle Forman



wiem, że czasem zachowuję się jak histeryczka
wiem, że mam sklonność do dramatu (cóz ..)
wiem też, że nie jestem tak głupia, jak się czasem wydaję, przeczytałam mnóstwo opracowań, wywiadów i książek o kobietach podobnych do mnie
czytałam i oglądałam wywiady z terapeutami, rozmawiałam z psychologiem
znam swoje fazy cyklu i wiem, jak działa dopamina

mam dystans, dziś już mam

dlatego, kiedy piszę o Marcinie, nie piszę już frazą zakochanej nastolatki (dopamina, oksytocyna), nie piszę, że był facetem moich marzeń, bo tylko chora wyobraźnia mogłaby wyprodukowac cos takiego... nie uważam, że spotkało mnie coś wyjątkowego (chociaż, kto wie ..:P)
chodzi o to, że naprawdę jestem dość ogarnięta, praca, rodzina, wykształcenie itp.

w styczniu 2011 zrozumiałam, że się zakochałam, bylo zajebiście trudno, łaził za mną od pół roku, bliskość, która między nami się stworzyła sprawiła, że straciłam głowę

i nie wiem, do dziś nie wiem, czy mieliśmy szansę i ja to spierdoliłam, czy to była gra, zabawa, nuda, ćwiczenia taktyczne
faktem jest, ze oboje popełnialiśmy błędy
20 stycznia 2013 roku powiedział mi że jego dziewczyna jest w ciąży
nie miałam pojęcia że ma dziewczynę

ale kochałam go, próbowałam odejść wiele razy, wiele razy nie pozwolił mi odejść
aż do ostatniego razu

ja wiem, że takie historie się zdarzają, wiem, że przywala mi dopamina i wyję
życie to chemia, fizyka, biologia, wszystko zwieńczone śmiercią

dostawałam od niej maile, smsy
dostawałam po dupie od wszystkich i od niego też
bo to nie jest facet, o którym się marzy, to nie jest facet - opoka, mężczyzna, któremu mozna zawierzyć

zranił mnie tyle razy, że nie umiałam już sama w sobie znaleźć argumentu na to, by trwać
znudzilam mu się
tak po prostu

Dziś kiedy czytam (po co ??? po co??) wpisy na fb matki jego dziecka to widzę, że są razem, przynajmniej czasem. I że ona go kocha. Czyli wszystko gra, prawda?
Kiedy oglądam zdjęcia jego córki, z którą chodziłam na spacery, której mam w telefonie dziesiątki zdjęć, to  coś we mnie powoli słabnie i zamarza.

Szybko wyłaczam fb. Dopamina. Oksytocyna. Głupota.

pisał parę razy, ale nie odpisałam
dzwonił, ale nie odebrałam

i ja naprawdę wszystko to wiem i wysłuchalam wielu napomnień i wiele o swojej głupocie

to wszystko nie zmieni faktu, że świadomie odeszłam od mężczyzny którego kocham. nie wiem czemu kocham, na boga, takie pytania nie mają sensu.
ale miłość to tylko chemia fizyka i biologia, a ja mam córkę, męża i całe życie... I muszę robić, to, co muszę i co jest właściwe. Jak zawsze.

mija pięć lat od dnia, w którym zrozumiałam, że życie przewróciło się do góry nogami i nic nie jest tak jak powinno

ale odwróciłam je pięknie  i znów zyskało ręce, nogi i głowę we właściwych miejscach

tyle, że nie serce...






Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę...


Komentarze

słodko-winna pisze…
Dżej, wyrzuć wszystkie zdjęcia, listy, maile od niego, do niego z nim, etc. zrób miejsce na nowe. Ile można żyć na śmietniku historii?
broszki pisze…
I nie łaź na spacery z obcymi dziećmi, ej :-)
J. pisze…
Słodka- nie zyję na smietniku historii :) Maile wypieprzyłam, ze zdjęciami gorzej :)
Żyję w centrum wydarzeń, bardzo serio i bardzo uważnie
a bloga mam po to, żeby pojęczeć :)
W realu nie mogę, z wiadomych przyczyn nie jest to temat o którym sobie mogę pogadac ze znajomymi czy z T. Czasem mnie chwyta i dusi. Wtedy piszę. Funkcjonuję normalnie, tyle, że nie zapomniałam jeszcze. Nie drapię ran, ale im się przyglądam
Całus :*

Broszki-powiedzmy, że podówczas było to dziecko nie-cudze :P:P :))
słodko-winna pisze…
Dżej, mam nadzieję, że nie potraktowałaś moich słów jako grożenia palcem. Toż ja za Tobą całym sercem:)))
A że czasem , gdy Ciebie czytam, to jakbym się przeglądała w lustrze, to mogę się powymądrzać, bo w czas sama nie byłam taka mądra;))
Buziak:*
J. pisze…
Słodka- ja Twoje słowa zawsze traktuję jak życzliwe napomnienia starszej siostry :))

No, że madra nie jestem .. No nie jestem czasem, ale robię, co trzeba.
Żyję :)))

Cmok :*

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka