Przejdź do głównej zawartości

jak mogłam

nie lubić kiedyś N. Przybysz??
Nie kumam tego. Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez tego charakterystycznego wokalu :)






zawsze w takich sytuacjach myślę, że nadal robię/ nie robię wielu absurdalnych rzeczy, które mogłby mi się spodobać. Wczoraj, po latach :P, rozkminy, umówiłam się na laserową epilację. Zawsze bałam się kosztów/ blizn?/ wyobraźni własnej, a jednak bardzo chciałam... Dopiero wczoraj się odważyłam. :). Podobnie było z ćwiczeniami na początku. Że nie dam rady, nie mam czasu, butów i maty. Człowiek z niewiadomych przyczyn stawia sobie mury, zapory i przeszkody. znaczy ja. Mam do tego talent. Dziś to wiem :)

czasami myślę, że to z M tak naprawdę wyszło mi na dobre. Poznałam inną część siebie i zgodziłam się na to, że nigdy nie będę idealna :P I, że, jednak, czasem mogę siebie zaskoczyć :P

Komentarze

Brombie pisze…
Tylko żebyś nie wpadła w nałóg :)))
J. pisze…
:P

nałóg miłości do Ciebie :P
broszki pisze…
Za kazdym razem, kiedy mowimy o czyms "to nie dla mnie, to nie ja" nie probujac tego, w tym momencie w swojej glowie zamykamy sibie mozliwosc doswiadczenia tego mozliwe, ze juz na zawsze. Nasluchalam sie ostatnio kołczow, to wiem. Przemawia to do mnie dosc mocno ;) tak wiec brawo dla Ciebie :)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …