Przejdź do głównej zawartości





"Cokolwiek zrobisz, będzie nieznaczące, lecz jest bardzo ważne, byś to zrobił." Gandhi


coś mnie przetrąciło i wytrąciło
sen? mara? wspomnienie? slowa lub ich brak?


miałam pisać o nowym aucie i nowej twórczej ekspresji
tymczasem wymiotuję smutkiem tak bardzo, że każdy ruch sprawia mi ból, a każda myśl jest powodem migreny



ja w gruncie rzeczy głupia nie jestem, tylko czasem wymykam się sobie samej spod kontroli, robię dramat, tam, gdzie inni widzą tylko nużący i skończony serial. Jestem zbyt wyrazista i zero jedynkowa, żeby mentalnie odczepić się od czegoś, co sie nie udało i bylo źródłem nieskonczonego smutku

takie dni jak dzisiejszy uświadamiają mi jak bardzo zmęczona jestem sobą
wczoraj ktoś powiedział - to niesamowite, że ty musisz ciągle walczyć
ja dodałabym - to wykanczające. Vivere est militare.

mogę winić matkę, ojca i nawet Tuska, ale to nic nie da
nic nie poradzę i choćbym rozwaliła łeb o ścianę nie wywalczę żadnego wyjścia z tej niemocy

Komentarze

broszki pisze…
It's official.
Ja nie musze pisac bloga. Ty piszesz moje notki.
J. pisze…
a to w sumie nie jest najlepsza wiadomość
(w świetle tej notki..)

:*

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …