Przejdź do głównej zawartości

a u mnie


a  u mnie tętni życie, choć zmian dużych nie ma, ale to, co są, są czerwone :)


Mikrusek (którego ciągle nie mam czasu wystawić na sprzedaż...) doczekał sie godnego zastępcy. Przyznam, że jestem Fordem zauroczona i cieszy mnie fakt, że teraz mam i radio i odtwarzacz CD i porządek w aucie. Fo ma niecałe 10 lat i chciałabym żeby nasz pożycie układało się wspaniale :) Chwilowo staram się nie rozwalić skrzyni biegów, bo w porównaniu z 21-letnia mikrą, to on jednak delikatniuchny jest :D

Następnego dnia po tym uroczym zakupie przypadał dzień mojej wizyty u ortopedy, którego poleciła mi Brommba :) Lekarz uroczy, rachunek za wizytę już nie... Dostałam wkładki i wreszcie ! (cud to być musi!) nie boli mnie kolano, ani biodro. Zatem to bylo dobrze wydanych pięć stów :P

I jako, że wysłałam dziecko na ferie do babci i mam nieskończone (jak na moje oko, osoby, która w roku szkolnym nieustannie zaprowadza/zawozi/odprowadza/organizuje) pokłady czasu (ach te 9 godzin pracy :P) to:
- czytam, zachłannie i w zachwycie H. Wassmo, zaczęłam od Stulecia, pochłonęłam Księgę Diny, a dziś przyszły Te chwile... (oraz Sprawa Niny Frank Bondy, bo skoro ludność się zachwyca to muszę wiedzieć - czym)
- oglądam :) i tak nadrobiłam zaległości, z których wspomnienia wart jest Malowany Welon (bo E.Norton) i Twój na zawsze (bo tak :P)
- Brommba zapytała, czy oglądałam UTOPIĘ, w niedzielę pytała :) Więc pierwsza seria już za mną. Ryje psychę ;) jest gęsto, ciężko i bywa straszno. No i to pytanie, świdrujące mózg- "a jeśli wróg ma rację"... Zatem polecam nie tylko wielbicielom teorii spiskowych.
- ćwiczę, staram się 6 godzin w tygodniu, bo w piątki mam niemiecki

więc ćwiczenia mają sens, a ja zaczęłam trzeci rok z Chodakowską i wiem już, że ten wspólny czas nie był stracony :)









- a jeśli o niemieckim mowa, to chcę podejść do egzaminu, więc pracuję nad soba, mimo, że mi się nie zawsze chce. Poświęcam na naukę 30 minut dziennie, a jak się uda, to w pracy przy kawie się rozrywam
:P

- robię milion rzeczy, których opisywanie nie ma sensu, ani celu
włosy mi rosną i coraz mniej się sobie podobam, ukradłam dziecku opaskę. Brokatową. I uczyniłam selfika pełnego bólu istnienia ...


no to ten ... wracam do pracy, bo podatki czekają... :)


Komentarze

Brombie pisze…
Brommba aż dwa razy w jednym wpisie. Ojej!
broszki pisze…
Patrzcie, a o mnie ni razu!
Za to zdjęcia pikne!!!

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …