Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

więc

mam taki charakter, że do życia potrzebuję bodźców, zazwyczaj dość wyrazistych :)
może nawet lubię wyzwania? Nie lubię lenistwa.
Odkryłam, że żeby się rozwijac i nie grzęznąć muszę robić dwie rzeczy- to, czego nie lubię i to, czego się boję. Czasem nawet te rzeczy się pokrywają ze sobą :)
dlatego dziś postanowiłam pojechać do rodziców moim autem, z T, ale T bedzie pasażerem, Boję się, ale dopóki tego nie zrobię zawsze bedę się bała. Nie lubię, kiedy lęki przejmują kontrolę. Napisałam do Instytutu Goethego w sprawie egzaminu Mittelstufe. Boję się, ale tu przynajmniej moje braki nikogo nie mogą zabić:P
moim wielkim celem/planem jest zmiana pracy, nie mam pojęcia jak to ugryźć, zabieram się jak pies do jeża. Dopóki nie mam noża na gardle to tylko planuję i rozważam... Z jednaj strony - umiem niewiele, z drugiej strony - bardzo chciałabym się nauczyć. Z trzeciej- ciągle nie odkryłam swojego powołania. nie chodzi o strach, bo z tym umiem sobie poradzić, chodzi o praktykę- dzisiejszy rynek…
tak, wiedziałam to od dawna - wszystko ma swoją cenę
moja siła, moja słabość, moje szczęście i nawet jego brak

miałam dziś zajebiście trudny dzień, z którego wyszłam obronną ręką

ceną zwycięstwa jest nie tylko zmęczenie, ale chyba najmocniejsze poczucie klęski, jakiego jeszcze nie czułam...

ponieważ wiem, że dam radę ze wszystkim, wiem też, że niektóre rzeczy muszę zmiażdżyć i puścić w niepamięć
wygrać to znaczy zapomnieć

ps
i uniknęłam tygodniowego wyjazdu do Dusseldorfu

puk puk

chciałabym powiedzieć że odpoczywam, bo dziecko u dziadków nad morzem
ale czy odpoczywam, skoro ciagle jestem zmęczona?
nie wiem

Tarantino nowego obejrzałam
książek kilka przeczytałam,
chatę ogarnęłam
wypróbowałam na sobie działanie lasera Light Sheer Duet (mega:P)
no i tydzień minął

a teraz kolejna orka  na ugorze, głowa spada na klawiaturę, marzę o śnie
i o tym, żeby ktoś zrobił za mnie to wszystko
to

..
:P

a u mnie

a  u mnie tętni życie, choć zmian dużych nie ma, ale to, co są, są czerwone :)


Mikrusek (którego ciągle nie mam czasu wystawić na sprzedaż...) doczekał sie godnego zastępcy. Przyznam, że jestem Fordem zauroczona i cieszy mnie fakt, że teraz mam i radio i odtwarzacz CD i porządek w aucie. Fo ma niecałe 10 lat i chciałabym żeby nasz pożycie układało się wspaniale :) Chwilowo staram się nie rozwalić skrzyni biegów, bo w porównaniu z 21-letnia mikrą, to on jednak delikatniuchny jest :D
Następnego dnia po tym uroczym zakupie przypadał dzień mojej wizyty u ortopedy, którego poleciła mi Brommba :) Lekarz uroczy, rachunek za wizytę już nie... Dostałam wkładki i wreszcie ! (cud to być musi!) nie boli mnie kolano, ani biodro. Zatem to bylo dobrze wydanych pięć stów :P
I jako, że wysłałam dziecko na ferie do babci i mam nieskończone (jak na moje oko, osoby, która w roku szkolnym nieustannie zaprowadza/zawozi/odprowadza/organizuje) pokłady czasu (ach te 9 godzin pracy :P) to: - czytam, zachłanni…

o

Nieważne czy nadal go kocham, czy on kiedykolwiek mnie kochał, odmienił moje życie. Pokazał mi, jak się zgubić, a potem ja sama pokazałam sobie, jak siebie odnaleźć.
Gayle Forman


wiem, że czasem zachowuję się jak histeryczka
wiem, że mam sklonność do dramatu (cóz ..)
wiem też, że nie jestem tak głupia, jak się czasem wydaję, przeczytałam mnóstwo opracowań, wywiadów i książek o kobietach podobnych do mnie
czytałam i oglądałam wywiady z terapeutami, rozmawiałam z psychologiem
znam swoje fazy cyklu i wiem, jak działa dopamina

mam dystans, dziś już mam

dlatego, kiedy piszę o Marcinie, nie piszę już frazą zakochanej nastolatki (dopamina, oksytocyna), nie piszę, że był facetem moich marzeń, bo tylko chora wyobraźnia mogłaby wyprodukowac cos takiego... nie uważam, że spotkało mnie coś wyjątkowego (chociaż, kto wie ..:P)
chodzi o to, że naprawdę jestem dość ogarnięta, praca, rodzina, wykształcenie itp.

w styczniu 2011 zrozumiałam, że się zakochałam, bylo zajebiście trudno, łaził za mną od pół …
"Cokolwiek zrobisz, będzie nieznaczące, lecz jest bardzo ważne, byś to zrobił." Gandhi


coś mnie przetrąciło i wytrąciło
sen? mara? wspomnienie? slowa lub ich brak?


miałam pisać o nowym aucie i nowej twórczej ekspresji
tymczasem wymiotuję smutkiem tak bardzo, że każdy ruch sprawia mi ból, a każda myśl jest powodem migreny



ja w gruncie rzeczy głupia nie jestem, tylko czasem wymykam się sobie samej spod kontroli, robię dramat, tam, gdzie inni widzą tylko nużący i skończony serial. Jestem zbyt wyrazista i zero jedynkowa, żeby mentalnie odczepić się od czegoś, co sie nie udało i bylo źródłem nieskonczonego smutku

takie dni jak dzisiejszy uświadamiają mi jak bardzo zmęczona jestem sobą
wczoraj ktoś powiedział - to niesamowite, że ty musisz ciągle walczyć
ja dodałabym - to wykanczające. Vivere est militare.

mogę winić matkę, ojca i nawet Tuska, ale to nic nie da
nic nie poradzę i choćbym rozwaliła łeb o ścianę nie wywalczę żadnego wyjścia z tej niemocy

jak mogłam

nie lubić kiedyś N. Przybysz??
Nie kumam tego. Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez tego charakterystycznego wokalu :)






zawsze w takich sytuacjach myślę, że nadal robię/ nie robię wielu absurdalnych rzeczy, które mogłby mi się spodobać. Wczoraj, po latach :P, rozkminy, umówiłam się na laserową epilację. Zawsze bałam się kosztów/ blizn?/ wyobraźni własnej, a jednak bardzo chciałam... Dopiero wczoraj się odważyłam. :). Podobnie było z ćwiczeniami na początku. Że nie dam rady, nie mam czasu, butów i maty. Człowiek z niewiadomych przyczyn stawia sobie mury, zapory i przeszkody. znaczy ja. Mam do tego talent. Dziś to wiem :)

czasami myślę, że to z M tak naprawdę wyszło mi na dobre. Poznałam inną część siebie i zgodziłam się na to, że nigdy nie będę idealna :P I, że, jednak, czasem mogę siebie zaskoczyć :P

sobota

blogi totalnie wyszły z mody;)

wreszcie:P

staroświeckim zwyczajem zapiszę kilka rzeczy ku pamięci :)

po pierwsze kudeł rośnie (w czwartek fryzjerka obcięła cały tył, dzięki czemu kudeł rosnie teraz kształtniej)


















a tak było latem:



się postarzałam :P
poza tym - zaliczyłam nieźle pierwszy test z niemieckiego, co przybliża mnie do celu, jakim jest Mittelstufe (poziom B2 +). Rok zaczął się nieźle i nie traci dobrej energii.  Wprawdzie konieczna jest wizyta u ortopedy, ale nie przeszkadza mi to ćwiczyć i czerpać z ćwiczeń coraz większej przyjemności :)
Po ogromnym zachwycie "Stuleciem" H. Wassmo, bez nadziei na coś jeszcze lepszego, sięgnęłam po "Księgę Diny". Niezwykła lektura. Hipnotyczna i odprężająca. Bardzo polecam :)
Rozwijam się kulinarnie i mam z tego wielką frajdę.  Jestem wielką fanką "Jadłonomii", którą (w końcu!) mam w wersji papierowej. Jest nieźle. Nawet Młoda podjarana tworzeniem jedzenia i sprawami kuchennymi :)
A jeśli o córce mowa to nadal ma …