Przejdź do głównej zawartości

książki

 
    nie przeczytałam, i w ogóle nie miałam tak absurdalnego zamiaru:P, 52 książek w roku 2015. Przeczytałam ich za to dość, żeby wiedzieć, że literatura ma się nieźle, a ja mam za mało czasu, żeby poznać wszystkie jej odcienie :) Porządkując księgozbiór wybrałam moje trzy tytuły 2015, biorę pod uwagę oczywiście to, co przeczytałam, a nie to, co zostalo wydane, choć widze, że mniej więcej mi się obie kwestie pokrywają

miejsce trzecie to bezapelacyjnie świetna rzecz, dobry, ciekawy wywiad, o którym pisalam trochę tu.
Czyli Andrzej Stasiuk w roli rozmówcy Doroty Wodeckiej - "Życie to jednak strata jest"

drugie miejsc, które, w sumie mogłoby być pierwszym i odwrotnie to "Drach"  Szczepana Twardocha, a na pierwsze trafia książka, która wpadła w moje rece przypadkiem (Agatko- dzięki!!!) i kompletnie mnie uwiodła :)



Tak, powinnam się najpierw pozachwycać "Księgą Diny", ale dziś uwielbiam "Stulecie". To powieść monumentalna, ciekawa, napisana stylem, który mnie zachwyca :).Głównymi bohaterkami "Stulecia" są Sara Susanne, Elida i Hjørdis, czyli prababka, babka i matka Herbjørg Wassmo. To opowieść o ich życiu, o dzieciach, o tym, czego pragnęły i co mogły dostać. Błyskotliwie skonstruowana, nieco niepokojąca miejscami, a przede wszystkim prawdziwa i magnetycznie przyciągajca. Nie wiem, czy dla każdego, czytałam także chłodne recenzje ... Choć kompletnie ich nie rozumiem :P


 Do pierwszej trójki nie dostała się "Uleglość" MH ani przeczytane przeze mnie w tym roku opowiadania Munro, nie piszę także o lubianej przeze mnie Elif Shafak. Czytam dużo dobrych książek, ten subiektywny wybór ulubionej trójeczki pokazuje chyba, że i ja się zmieniam. Cenię coraz bardziej surowość w pisaniu, oszczędność i historie, które nie są oczywiste. Ani jednoznaczne. Przyciągają mnie światy bardzo odlegle od mojego, a jednocześnie takie, w których mogłabym się zadomowić.
 W Święta zabieram się za nowego - grubiutkiego - Pamuka. Dam znać, co to za świat :)

Komentarze

fischerwoman pisze…
Jesteś jak beletrystyczny odkurzacz :) kocham Cię za to!
Brombie pisze…
Stasiuk to chyba też mój nr 1 w tym roku. Dzięki, że ciągle robisz za moją bibliotekę. Kocham Cię.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …