Przejdź do głównej zawartości


Czasem jest tak, że to, co się liczy, nie da się policzyć, a to, co daje się policzyć – nie liczy się.
— Albert Einstein

nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak nisko
przyszorowałam o dno i to z impetem. Ze wszystkich stron dostałam w łeb i z żadnej wsparcia. Bywa.
Jest źle i nie pamiętam, żeby kiedyś było aż tak.
Możemy lekko powiedzieć - dasz radę.
Ale teraz nie mam pewności, czy ją dam.

Słyszę z każdej strony same przykre rzeczy na swój temat, nie napiszę jak jestem traktowana w pracy, bo co to kogo obchodzi, prawda? No i każdy ma swoje problemy, więc bez histerii. Zazwyczaj udawało mi się złapać do tego dystans, teraz nie.
A że bez kasy, że nie starcza, ani pieniędzy, ani czasu. Ani.

Nie pamiętam kiedy usłyszałam coś dobrego na swój temat, serię z automatu dostaję nieustannie listę swoich wad i zaniedbań- że nie tak, że nie dopisana cyfra, że jeszcze nie zrobione?, że przytyłam, że włosy beznadziejne, że co to za kurs niemieckiego, lepszy byłby biznesowy, że to i tamto, że jestem nikim ...

umiałam mieć dystans, ale już nie umiem
przelało się
może zasłużyłam, pewnie tak... wielomiesięczny próby udowodnienia mi, ze jestem śmieciem się powiodły

ciemno we mnie
prawie czarno

Komentarze

Julia K pisze…
Przytulam.....jesteś piękna <3
frou... pisze…
Widzę, że bardzo mocno to Ciebie zraniło. Ale nie wierz w to, nie wierz że ktoś ma rację. Być może popełniasz błędy ale... któż z nas ich nie popełnia? nie myli się? nie podejmuje złych decyzji? Ufam, że odbudujesz swoją wiarę w siebie, nabierzesz pewności. Dla mnie jesteś - od dawna - mądra, ciepła, interesująca i intrygująca. O! I w to uwierz:)
Brommba pisze…
Zdzisławo! Widzę, że naprawdę bierzesz do siebie głupoty. Ja też się przyłożyłam do smutków poniedziałkowych? Wcale nie przytyłaś, włosy, choć w trudnej długości, wcale Ci uroku nie ujmują. Głowa do góry!. Problemem jest tylko Twoja sytuacja w pracy. Coby nie było- będę z Tobą. Przepraszam, że mój niewyparzony język nie umie się czasem schować za zębami.
granato pisze…
Brak mi słów, bo to znam. Wierz mi.
A z drugiej strony: Ktoś, kto tak pisze, ma piękną duszę - i w ogólnym życiowym rozrachunku chodzi o to, żeby potrafić zachować w sobie piękną duszę, a nie wypchać się kamieniami lub sianem.
Pozdrawiam Cię cieplej :*
broszki pisze…
Nie jesteś czyjąś opinią na swój temat. Nie pozwól, żeby czyjas projekcja wlasnego cierpienia na Ciebie - tak na Ciebie wplywala. Nie warto.
słodko-winna pisze…
Jesteś świetną kobietą i tego się trzymaj! A cała reszta zacznie się pomału prostować. Cmok Dżej!
Ina Leff pisze…
A ja w Ciebie wierzę. A ludzie są tylko ludźmi, może to zazdrość?
fischerwoman pisze…
Wczoraj powiedziałam dużo dobrego i szczerego-nie daj sobie wmówić, żeś mało warta! Ściskam serdecznie!

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …