Przejdź do głównej zawartości

**



"Pośród doskonałego porządku dzisiejszego poranka czuję się nieprzyzwoicie samotna z tym moim pytaniem: Po co żyłam?"

Agnieszka Osiecka ‘Zabiłam ptaka w locie’ 



   nie wiem, być może chciałabym chwilami być kimś innym, ale zagnieżdżona już mocno w sobie samej, wiem, bycie kimś innym może być podobnie trudne jak bycie mną. Podejrzewam też, że wszyscy mamy podobny bieg z przeszkodami, różni nas tylko podejście do tego, co nas spotyka. Moje ostatnio jest bardzo zen, a co za tym idzie, jestem blisko ziemi. Im mocniej stąpam w rzeczywistości, tym lepiej sobie z nią radzę. Nie rozprasza mnie już nic, nie daję energii temu, co ją dostawało przez ostanie lata i szczerze mówiąc- zrobiło się pusto i ascetycznie w mojej głowie.
  skupiam się na TUiTERAZach, zatem mam uwagę skoncentrowaną i nie zajmuję sie didaskaliami do mojego życia, bo uważam, że na pewne rzeczy nie mam wpływu. W zasadzie uważam, że na nic nie mam, ale o osobny, nieco nihilistyczny temat. Kiedy pracuję to pracuję, kiedy jem- jem, a kiedy ćwiczę ... Odrabiam równolegle pracę domową z moją córką, bo okazuje się, że doba ma tylko 24 godziny, a czas płynie linearnie i niektóre rzeczy trzeba robić synchronicznie. Po godzinie trenowania i gadania jestem tak zdygana, że najchętniej milczałabym do końca tygodnia.
   nie zagaduję już jednak moich lęków i strat. One są, ale ja jestem po prostu nieustannie w procesie ich przyjmowania. Nie oceniam. Tego nauczyła mnie własna pycha i jej konsekwencje - nie oceniać nikogo i nigdy. Nawet sytuacji politycznej nie oceniam. Jest jak jest.

nie chcę już niczego, i tak mam nadmiary


***
na koniec cytat z mojej ukochanej Alice Munro, pochodzi z tomu "Miłość dobrej kobiety" ( bolesny ten tytuł...)

"To ostry ból. Z czasem przerodzi się w przewlekły. Przewlekły - to znaczy, że będzie stały, ale może nie bezustanny. Może to również znaczyć, że się od niego nie umrze. Nie będzie się można od niego uwolnić, ale się od niego nie umrze. Nie będzie się go czuło w każdej minucie, ale niewiele będzie dni wolnych od niego. Z czasem opanuje się kilka sztuczek, żeby go stłumić czy przegnać (...).
Ale - mimo wszystko - jak to boli. A trzeba będzie nosić w sobie ten ból i przyzwyczaić się do niego, aż wreszcie żal będzie dotyczył jedynie przeszłości, a nie możliwej teraźniejszości."

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…