Przejdź do głównej zawartości

o braku wiedzy na temat przyszłości

cechuje mnie permanentny brak wiedzy i ogarnięcia, co do przyszłości
jest to cecha z kategorii słodko- gorzkich
oraz nie podlegających negocjacjom

słodkie jest to, iż nie muszę się martwić na zapas, bo nie wiem, co będzie
gorzkie, że wiedzieć bym chciała, czasem... o niektórych rzeczach. O pieniądzach na przykład. Czy będą tak, jak ich dziś nie ma? Czy praca? Tak jak jej dziś nie ma...

tkwię w niewiedzy i lekkim stuporze
czy jutro, pojutrze, za tydzień...

jeśli jutro zaistnieje, litościwie. Lub nie.

(póki co, istnieje tylko dziś i dzisiejszy spacer jesienny
).


Komentarze

Julia K pisze…
Dżejku, a któż zna przyszłość?
Co najwyżej mamy jako takie wyobrażenie o niej, które i tak potem nijak się ma do rzeczywistości
Życie zaskakuje, szkoda cholera, że częściej negatywnie niż pozytywnie
ale bądźmy dobrej myśli :******
Anonimowy pisze…
a ja nie wiem, co będzie, ale martwie sie na zapas. jakos mi sie_nie_martwienie ostatnimi czasy nie wychodzi. :(
lylowa

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …