Przejdź do głównej zawartości

.

Jacek Dehnel
Szczęście
                                    dla P. T. 

                                    W przyszłym tygodniu masz urodziny 
                                    za rok pewnie 
                                    już cię nie będzie. 

                                    M. Roberts, Lacrymae rerum 


Być tą brzydką Angielką - chudą, podstarzałą, 
niezbyt dobrą poetką; mieszkać w letnim domu 
ze stygnącym mężczyzną (serce czy rak nerek - 
przyczyny nieistotne). Wnosić mu po schodach 
(wąskich, zawilgłych schodach) tacę ze śniadaniem 
i siebie. Pisać: "W przyszłym 
                                              tygodniu - bzyk muchy - 
- masz urodziny - znowu - za rok pewnie - krzyczy 
z bólu - już cię nie będzie". Iść do niego. Głaskać. 
Leżeć z nim w wannie, płacząc. Patrzeć, teatralnie 
ale przecież prawdziwie, przez okno na drzewa. 
Mieć za sobą te lata, te listy, te flamy, 
znać numer kołnierzyka, buta, obwód głowy. 
Nie umieć się obejrzeć za innym mężczyzną. 
Używać tamtych zwrotów, pieszczotliwych imion. 
I udawać, że wcale nie jest gorszy w łóżku, 
mając w pamięci tyle miejsc, razów, sposobów: 
w hamaku, w soku z jagód, w pociągu pędzącym 
z Wenecji do Nicei, na biurku wydawcy, 
w bocznej salce muzeum. Przyjmować wizyty 
przyjaciół i lekarzy. Kręcić kogel-mogel. 
Nie móc udawać dalej i dalej udawać. 

Lecz nade wszystko wiedzieć, że wszystko, co było 
nie mogło, nie powinno być inaczej, z innym, 
gdzie indziej, kiedy indziej - to właśnie jest szczęście. 

Widziałeś całość. Teraz odchodzisz, powoli 
skubiąc liście z gałęzi. Ktoś zasłania lustro, 
ktoś dzwoni, ktoś rozmawia. Taca. Wanna. Łóżko. 


Śniło mi się dziś.
Śniło mi się, że fotograf robi nam ślubne zdjęcie - nas dwoje odwróconych tyłem, stojących na brzegu morza. A po lewej stronie tamten On...
Od początku robiłam źle.
Dlatego pewnie niepisane mi szczęście.

Komentarze

słodko-winna pisze…
Bardzo mi się podoba ten wiersz.
Wiesz Dżej, pewnie nie miało się zdarzyć...Cmok.
fischerwoman pisze…
Tęskny wiersz, jesienny, smutny, ale piękny. Potrafisz opisać swoją sytuację właściwym wierszem, cmok :*

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …