Przejdź do głównej zawartości



tak o mi jakoś
tak, że zaraz wskakuję w odzież treningową i lecę Chodakowską, im trudniej tym lepiej, żeby naprostować się
wewnętrznie

albowiem w sumie jest dobrze
Młoda wczoraj w Białym Jednorożcu odbyła lekcję próbną i ma aprobatę właścicielki by próbować dalej w sekcji sportowej. Bardzo mi się podoba, że ekipa tam jest wymagająca i nie ma zmiłuj- sama siodłaj, sama czyść, sama naoliw kopyta i na koniec podziękuj. Że mogłaś. Regulamin jest jasny i bardzo ostry. Myslę jednak, że odrobina zasad jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Bo poza tym, to bezkrólewie. Lu wpadła po lekcjach do domu, nakarmiła kota, odmeldowała się przez telefon i poleciała z Polą i Tanią na dwór. Łaskawie wleciała na obiad, po czym przepadła gdzieś na osiedlu, ma wrócić na 19. Całą chatę wysprzątalam, choć wiem, że jak ten dzikus wróci, to znów będzie chaos i rozgardiasz ;))


Natem kończę, bo właśnie kończę, więc kończę i już. — John Lennon ;)

Komentarze

broszki pisze…
Przepadła gdzies na osiedlu...
Czytam Twoje slowa jak piekna bajke ;) Marzenie mamy dwojga trzylatkow ;)
J. pisze…
...

dziewięć lat na to czekałam ;))))
broszki pisze…
Czyli pierwsze wolne popoludnie bede miala dzies tak za 6 lat. Super.
Problematyczny pisze…
Spoko piosenka :)
J. pisze…
Problematyczny - prawda ?:)

Broszki - nie, jak Glusie pójdą do szkoły to się poluzuje :))
synafia pisze…
Łomatko. Ja to nie wiem, kiedy Dziobalindę zaczną samą na dwór wypuszczać. Na razie się boję :P
J. pisze…
Synafio- za zaczęłam jak Lu miała 8 lat.
Teraz się nie boję. Jakby co- ma telefon, więc łącznośc jest. Poza tym ona teraz sama chodzi do szkoły i z niej wraca (jak nikogo nie ma w domu, bo ma wyjątkowo "fantazyjny" plan) więc rzeczywistość wymusza na nas pewne rzeczy, mimo lęków.
Całus Kochana :*

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…