Przejdź do głównej zawartości

( szarpane z pamięci )



„Nie wierzył już, aby zdarzyło się to, czego pragnął, a wiedział, że bez wiary to się nie zdarzy. Wiedział, że bez wiary nie zdarza się nic z tego, co powinno nastąpić, z wiarą też zresztą prawie nigdy.” Julio Cortazar


teoretycznie przecież, mogliśmy poukładać
jakoś
słowo klucz
...

jakoś mogliśmy zgrać terminy, zaakceptować nawzajem swoje dzieci, wytłumaczyć tym, którzy nie chcieli nas słuchać
ułożyć, poskładać, pozszywać
zamieszkać, udomowić, zadomowić

Teoretycznie mieliśmy możliwości, prawdopodobnie też chęci. Ja miałam. Ty mówiłeś, że masz. Mieliśmy gdzie mieszkać, pracować, bywać, odwiedzać
Teoretycznie wszystko było możliwe.
Praktycznie czegoś zabrakło.
Obstawiam, że wzajemności, nigdy nie zaprzeczyłeś.
Wyrżnęłam głową o banał.
Miałam mnóstwo pasujących do siebie puzzli, z których nie dało ułożyć się sensownego obrazka. Ale jak ja próbowałam! Teoretycznie zgadzała się przecież liczba i wymiary.

Najpierw wyłam, kaleczyłam się o wszystko, potem wyłam, potem wyłam coraz ciszej, aż w końcu skowyt zamienił się w niemy, pusty żal.
"Tego nie można naprawić, to jest źle zepsute".

 z bezsilności przeszłam w bezczucie, z bezczucia w lekki cynizm. Zapomnę.
Zapomnę.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …