Przejdź do głównej zawartości

o tym, że nie wiem

więc nie ma nudy
jest życie

sobota zapowiadała się spokojna, tym bardziej że Młoda trochę skarzyła się na katar, ale jak zobaczyłam, że Rollrunners organizuje bezpłatne trzygodzinne warsztaty, stwierdziłam, że w koncu muszę ruszyć tyłek i się podszkolić, więc ...
postawa na gorylka i pełne skupienie :)

po tych trzech godzinach skumałam, że do tej pory nie umiałam nic. No szkoda, ale plus jest taki, że wszystko przede mną :)) Wczoraj kolejne dwie godziny treningów i są sukcesy, umiem jeździć w linii :P i zrobić jaskółkę. No i mój największy sukces to przekładanka :) Naprawdę mam dziś zakwasy, ale warto było, bo jestem z siebie zadowolona. I zaliczyłam tylko pięć upadków ;) Młoda była w grupie dla młodych, gdzie zjeżdzała ze stromych górek, wykonywała masakryczne wygibasy, dostała sto pochwał i nie zaliczyła żadnej gleby. Foch :P
 Poza tym niedziela, jak zwykle była intensywna, wyskoczyliśmy na małego grilla na działkę 

wskakując przy okazji na czereśnię ..;)
upiekłyśmy czarne jak smoła i pyszne jak diabli ciastka
 no i oczywiście porolkowałyśmy, a w międzyczasie wydarzyło się mnóstwo rzeczy, z których przynajmniej jedna bardzo mnie męczy
jest to szermierka, a raczej jej brak ;) Łucja w tym roku wybrała karate i żadna siła nie jest w stanie przekonac jej, żeby nie przekreślała dwóch lat treningów z floretem. Ani ja, ani Zuza, ani trener, nikt nie umie dotrzeć to tego uparciucha. Ale pozwolilam jej podjąć decyzję, więc odpusciłam. Ja. Ale nie trener, który dzwoni przynajmniej co drugi dzień i pyta, czy jego ulubiona zawodniczka zmieniła zdanie. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego uporu :) Dziś napisał mi smsa, że przyjedzie po Lu i zabierze ją na trening, a potem odwiezie do domu. Nawet fotelik załatwił.:) Oczywiście tłumaczę mu, że decyzja Młodej jest niezmienna. Zaproponował spotkanie we trójkę (ja plus Lu plus on) w środe celem negocjacji... Zapytałam go, czemu nie odpuści, przecież ma tylu zawodników i zawodniczek, odpowiedział - ale nie mam Łucji, a ona może być najlepsza.
No cóż.
Zabronił mi też chwilowo sprzedawać dres szermierczy i poprosił, zebym nie odpuszczała w namawianiu Lu. Szczerze mówiąc - nie wiem. Nie wiem. Imponuje mi jego postawa i wiem, że zawodniczka ma talent. Ale zawodniczka podjęła swoją decyzję, którą powinnam uszanować.
...


(PS - Joluś, kupując Łucji te spodnie myślałam o Tobie, były do wyboru jeszcze szare, ale wiedziałam, że muszę kupić RÓŻOWE :P)

Komentarze

Julia K pisze…
Hahaha i ja to dostrzegłam, ale zauważ że nic o różu nie mówię, choć on cudnie pasuje to urody dziecięcia Twego.
I zobacz, kto by pomyślał, że w takiej chwili będziesz o mnie pamiętać :)))))

A co do nauki jazdy na rolkach....to jak z każdą chyba dziedziną sportu....
Podejrzewam, że ja na nartach też w ogóle nie umiem jeździć :P

J. pisze…
ale ja od tylu lat byłam ignorantką ;)) Znaczy jeździć umiem, ale nic poza tym ;))

Cmok :)
Julia K pisze…
A no i ja w dół jakoś tam jadę ;)))
I żałuję, że nie miałam żadnej lekcji.
:***
J. pisze…
no właśnie, bo te lekcje, wbrew pozorom- sa przydatne :)) A ja myślałam ze to bedzie takie ględzenie o niczym :)
Anonimowy pisze…
ja bym chcyba dala spokoj z ta szermierka na jakis czas i wrocila do tematu na wiosne - my tak postapislismy w sprawie fortepianu. moze zateskni? dziecko masz sportowe, wiec ogolnie nie ma sie co martwic. rusza sie i ma z tego przyjemnosc, reszta jest niewazna.
lylowa
J. pisze…
Lylowa- dzięki Ci za ten głos :))) :*
fischerwoman pisze…
Z Twoimi rolkami jest dokładnie tak samo jak było z moim pływaniem - po 25 latach dowiedziałam się, że nie umiem pływać żabką, źle układam stopy, mam złą koordynację rąk i nóg i ogólnie udaję, że pływam.Dlatego tak bardzo kocham moje lekcje pływania :) Fajnie, że poszłaś na rolkowe warsztaty, jestem pewna, że nie skończy się na jednym razie :) Co do Lu- odwieczny dylemat rodziców :) Myślę,że skoro dałaś jej prawo wyboru, to go uszanuj. Nasz Bart też zrezygnował z taekwondo, chciał spróbować, nieźle mu szło,ale do końca nie złapał bakcyla,widziałam, że wszyscy się męczymy i daliśmy spokój. Może kiedyś Lu wróci do tego sportu?
fischerwoman pisze…
A jak działkowe sąsiedztwo z głośnym radyjkiem, nadal tak grają?
J. pisze…
Ach państwo sąsiedzi "Złote Przeboje" :))) Są doprawdy nadzwyczajni :P:P No ale się przyzwyczaiłam.

Tak- uszanuję ten wybór :))

Całus Mała :*:*

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …