Przejdź do głównej zawartości

o strachu

tydzień minął i kilka spraw się rozwiązalo bez mojego udziału
jakże często przeceniamy swój udział w wielu rzeczach, najczęściej wystarczy przecież pozwolić życiu się toczyć ...

więc wytoczyło się w sprawie szermierki, że trzy razy w tygodniu i że Młoda chce, dopóki będzie chciała - bedzie chodziła. Trener dzwonił do mnie co drugi dzień... A po pierwszym treningu Łucja wrócila ...
na zachętę dostała maskę, floret i rękawicę. Nie wiedziałam, co powiedzieć, nie miałam pieniędzy na to wszystko, zwłaszcza, że treningi traktuję jako hobby, a nie jakoś bardzo poważnie, mimo zapowiedzianych wyjazdów na zawody... Więc pozbierałam szczękę z podłogi i podziekowałam grzecznie. Dziecko teraz bedzie zasuwać 3x w tygodniu i udowadniać, że zachęta działa ;) W każdym razie nie naciskałam- decyzję podjęła Lu i może ją zmienic, bo.
Bo prawdziwą gwiazdą jest w czym innym. Nie wiem, jak to się stalo, ale bakcyl rolkowy zaatakował i to mocno. Kiedy Łucja jeździ po placu i robi slalomy, ludzie stają i biją jej brawo. Bynajmniej nie onieśmielona gwiazda daje dalsze popisy. Czasem spadnie bolesnie na tyłek, ale spada się po to, zeby wstać. Nie umiem zrobić połowy tych rzeczy, które ona robi, no ale.

Miało byc o strachu.
o tym, że przegrywam, bo się boję
boję się jeździć autem (mniej niż kiedyś, ale nadal potrafię wpaść w bezdech kiedy coś mnie totalnie  zaskoczy), boję się rolkowych ewolucji, boję się prędkości, boję się decyzji, zmieniających zycie... Czasem myślę, ze raczej trwam, niż żyję.
Unikam.
Lawiruję.
panu bogu świeczkę i diabłu ogarek
miotam się

a nie można niczego się nauczyc, niczego dostać od życia, bez ryzyka.
Tego uczy mnie moje dziecko. Kiedy rozpędza się na rolkach i podskakuje, zamykam oczy, a ona ląduje miękko i mknie dalej. Kiedy walczy - nie cofa się, chyba, że po to, żeby zaatakować. Kiedy trzaska drzwiami, wiem, że będzie ciężko...
I wiem, że ja tak nie umiem. Stoję pod ścianą, pod którą grzecznie się ustawiłam. Boję się zaryzykować. Boję się rozpędzić, boję się sięgnąć po coś innego, niż dostaję na co dzień. Nawet CV boję się wysłać.
Ponieważ boję się odrzucenia. Boję się przegranej. Boję się ranić i boję się, że ktoś zrani mnie.
Przegrałam miłość, bo się bałam.
Przegrałam fajną pracę, bo przerażało mnie, że nie dam rady.
Jeśli mogę gdzieś iść pieszo, a nie jechać autem- robie to. Bo boję się, że nie podołam przejechać.

Kiedy leżę w nocy z otwartymi oczami i nie widzę nic w ciemności - boję się, że przegrałam życie. Nie spełniłam marzeń, nie dałam rady, nie nauczylam się, nie próbowałam, nie smakowałam, nie pozwoliłam sobie na nic.
Nic, prócz lęku.

Komentarze

fischerwoman pisze…
Brawo dla Lu!!! I dla Ciebie, że dałaś Lusi prawo wyboru i nadal dajesz :) Lu musi być jednak wyjątkowo zdolna w szermierce, skoro trenerowi aż tak zależy :) Co do Twoich lęków - myślę, że dawno nie czułaś się zwycięzcą w jakiejkolwiek kategorii. Zwycięstwo uskrzydla, dodaje pewności siebie i nie ma znaczenia, czy jest to nowy piruet na rolkach czy pokonanie kilkuset kandydatów na nowe stanowisko pracy. Pytanie tylko, czy ostatnio stawałaś w szranki w jakiejkolwiek dyscyplinie? Mam wrażenie, że wszystko robisz na pół gwizdka i nie chcesz pokazać, że w czymś jesteś naprawdę dobra. A to błąd.
J. pisze…
Bo nie jestem...

A Lu, owszem- :))
fischerwoman pisze…
Jesteś, tylko się rozczulasz nad sobą, twierdząc, że nic nie potrafisz :)
J. pisze…
:))

byłoby uroczo, gdyby to była prawda :)

Anonimowy pisze…
mysle, ze strach trzeba oswajac. maly krok po kroku.
twoja L szaleje - czerp z niej odwage, w koncu to twoje geny!
lylowa
broszki pisze…
To moze daj szanse trenerowi szermierki?? Czy tylko ja to widze, ze on cos za czesto do Ciebie dzwoni ;))
Jeszcze tyle przed Tobą. Może wewnętrzny prokurator da więcej swobody i ....
J. pisze…
Magdo- już tyle za mną... :*:*:*

Broszki- no weź, on nafazowany na dziecko i osiągi :))) Cmook:*

Lylowa- nie umiem, próbowałam... :(
Ina Leff pisze…
Strach jest... Taki normalny, naturalny, ludzki. Wcale Ci się nie dziwię, że się boisz. Ale na pewno wiesz, że samym strachem nic nie zdziałasz. Spróbuj czerpać z niego siłę. Nie zawsze się udaje, ale czasami... ;)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …