Przejdź do głównej zawartości

na zawsze i na wieczność ...

jak śpiewają Wilki ...

ja też taka jestem na zawsze
i na wieczność
jak już coś to na całe życie lub przynajmniej pól
jak się wali to świat,
jak tańczyć to do upadłego


aż gdzieś kiedyś skumałam, że królik miał rację




no a co poza tym?
urlop się kończy i trochę mam stupor pourlopowy :P
zezłośliwiam się na starość i tetryczeję, mam ochotę podgryzać czasem i ironią trochę ścierać uśmiechy samozadowolenia, ale
potem se myślę, że miałam być ZEN
w dupie to mam, co inni, bo tak naprawdę, to ich, nie moja broszka
oceniać jest łatwo, lekko i przyjemnie, ach jak bardzo ...

kupiłam sobie Tajemny ogród, postanowiłam, że zawsze jak będę miała ochotę wpierdolić się w cudze życie, otworzę kolorowankę

obiecywali, że zrobi mi to dobrze i - proszę ;) Robi.
poza tym - codzienna Chodakowska wymieszana z Lewandowską też sobie radzą

i mam do świata stosunek pozytywny, się staram, zwłaszcza, że córko wróciło do domu :) kot też ...:)


no i prawie tyle
prawie

ale nie myślcie o mnie źle, znaczy - myślcie jesli nie szkoda Wam czasu :P
świat się kręci, a nawet jak powiedział mistrz Sapkowski

A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej...



(od dziś blog znów jest publiczny)



Komentarze

J. pisze…
Cześć Granatowa :)
Julia K pisze…
Fajnie :)
że znów publiczny
Teraz widzę więcej fotek najpiękniejszego dziecka :***

A przy okazji......te kolorowanki nie wkurzają? :)
J. pisze…
jesteś dla mnie zbyt dobra :)))

Nie, wiesz, że mnie odprężają... ale ja mało kreatywna jestem, wystarcza mi to za calą pracę Tworczą :)
Julia K pisze…
No ależ gdzież tam :******

A co do kolorowanek.....jestem niecierpliwa, pewnie chciałabym wszystko od razu, bo ja nie lubię niedokończonych rzeczy :)
J. pisze…
toż dlatego siedzę właśnie tera..!! :)))))
Julia K pisze…
Hahaha no to nasuwaj :)))))
(póki dziecko kredek nie zabiera)
J. pisze…
mamy kredki i długopisiki żelowe i pisaki i w ogóle...
ja prawą stronę, a ona lewą ... :)
frou... pisze…
bardzo lubiłam czytać Twój blog. a później został zamknięty.
kiedy dziś w liście bloggera zobaczyłam, że nowe notki są znów dostępne, bardzo się ucieszyłam. no polubiłam Ciebie, Dziewczyno!
J. pisze…
:))))

Ja też lubiłam do Ciebie zaglądac :)) Dziewczyno :D
Anonimowy pisze…
zamykanie takich cudnych blogow powinno byc zabronione!!! :-)
lylowa

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …