Przejdź do głównej zawartości

logistyka

drogi pamiętniczku ...

wczoraj było zebranie rodziców, które pochłonęło 217 złotych polskich, to było moje przedostatnie 217 złotych, dlatego, że wrzesień to miesiąc bezlitosny ...

więc
w tym roku Lu nie będzie chodzić na szermierkę, bo ta zaczyna się w chwili kiedy dziecko kończy ostatnią lekcję. Z tym, że na drugim końcu miasta. Nihooya, ze tak powiem:P W zamian zdecydowaliśmy się na karate,w piątek startujemy.
konie obowiązkowo, z tym, że postanowiłam zmienić stadninę, nową jestem oczarowana, konkretnie poziomem i podejściem do konia. I do człowieka tez. Zajęcia są w dwuosobowych grupach, to kolejny plus. Pierwsze zajęcia jutro.
I rolki. We wtorki :) dopóki jest pogoda, a potem łyżwy, chyba, ze faktycznie wykończy mnie jeżdżenie po mieście, bo, o ile rolki pod chatą (Cytadela) to łyżwy na jakimś totalnym wypiździejewie.
Na żadne zajęcia "umysłowe", córka nie raczy chodzić, bo rozwój intelektualny pomniejszym dla niej jest. Próbowałam namówić na Kangura (matma) i na angielski. Nie ma opcji. Ewentualnie komputerowe i planszówki. Także tak. Idziemy w siłę i masę, bo na pewno nie w mózg:P

Ogarniamy poranki- czasem Lu z Zuzą jest u nas, czasem wożę ją do Zu, co skutkuje tym, że jestem w pracy przed 9, choć wolałabym być 10 po 8. Najpóźniej. No, ale jest jak jest.
Grafik wrześniowy jest napięty, bo 18 ja mam wieczór panieński, 19 ślub kolegi z pracy, 25 jedziemy nad morze świętować dziewiąte urodziny Lu, a 3 października jest impreza urodzinowa w Blok Haus, no ale to już z nowego budżetu ;)
Od października startuję też z niemieckim (3 godziny w piątek) i szukam zajęć sportowych, które sprostają mojemu temperamentowi, bo raz, że nienawidzę pocić się przy kimś, dwa, że chcę wyzwań i trzy - to nie może być nic związanego z tańcem i powtarzaniem układów, bo na to jestem zbyt debilna :)).
 Trochę w tym wszystkim brakuje mi czasu na książki, że o odpoczynku nie wspomnę. Bo po co :P Życie samo wszystko ułoży i będzie, co ma być.

:)

Komentarze

Brombie pisze…
W Twoim grafiku zabrakło regularnych coachingów w moim towarzystwie. Foch...
Julia K pisze…
Maratony rowerowe!! Mój kolega w takich jeździ.
Skutecznie go rozładowują :)
J. pisze…
Bromm- przecież o jedzeniu na przykład też nie wspominam, gdyż rzeczy zyciu niezbędne nie muszą być zapisane w grafiku :*

Julia- nienawidzę rywalizacji. Fuj :P
Julia K pisze…
Hmmm nie rywalizacja i nie przy kimś i nie układ do zapamiętania......skakanka!!
:D
fischerwoman pisze…
A widizsz? Poukładałaś się i dajesz radę - zuch dziewczynka! Ja zebranie mam za tydzień i pewnie też zostawię kilku stówek na "obowiązkowe" opłaty. Moim zdaniem Lu nie potrzebuje dodatkowych intelektualnych zajęć i tak jest do przodu od rówieśników a fizyczne zawsze się przydają :) Dla Ciebie widzę crossfit :)
J. pisze…
Sylwia - dokładnie o tym myslę !! :))))
frou... pisze…
A gdzie była/jest ta szermierka?
Bo moja progenitura zamierza wywijać mieczem świetlnym i udało mi się go przekonać, że szermierka to bardzo dobry wstęp:)
J. pisze…
Szermierka BYŁA u nas w SP na Winogradach, a teraz jest w szkole ZS nr 5 na Różanej ... Ubolewam, bo wielbię trenera i zajęcia i ich wpływ na Lu. Trener jest z AZS Poznan i część zajec odbywa się też w AZS.

(mam dres szermierczy na sprzedaż w rozm 134/140 :P:P)
frou... pisze…
o! Różana to dla mnie znacznie lepiej niż WInogrady, bo ja ze Świerczewa;)
do dresu w tym rozmiarze to mojemu drobiazgowi jeszcze brakuje 14/20 cm!;)
Ina Leff pisze…
Intensywnie ;) I podziwiam umiejętność rozplanowania ;)
Problematyczny pisze…
"I będzie co ma być" :) Podejscie podstawą sukcesu :)

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…