Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2015

tymczasem

czas popyla w tempie, którego nie ogarniam
czas ma wyniki kierowców ferrari, albo pilotów odrzutowca, czas jest bezwzględny

wszystko inne już nie :P

otóż Dziecko mi sie starzeje w onym, zapieprzającym czasie, w piątek skończyło 9 lat. Wiem, że powinnam to uwiecznić, zapamiętać itp, ale nie było kiedy, szybka podróż nad morze, spotkania, spacery, torty ...



a potem równie szybki powrót i codzienny, morderczy kołowrotek :) mały niedźwiadek, o którym wczoraj trener powiedział (na ucho matce), że jest zajebistą rolkarką i że nie ma dla niej grupy, bo nie zna drugiego dzieciaka, które by tak jeździło, a z dorosłymi trenowac przecież nie będzie, bo ich zawstydzi :P. Trochę w tym żartu, a trochę na serio myślę, że można mieć  tanie rolki z decathlonu, nie ćwiczyć od urodzenia, a mieć tę iskrę, która sprawia, że jest się najlepszym... Wiadomo, że dobry sprzęt pomaga, ale nie jest warunkiem sine qua non...Podobnie mamy z szermierką, talent rozwija się w takim tempie, że niebawem przed nami pie…

toczę

lubię ten lekki chaos, wymuszony przez szkołę/dziecko/pracę lekki (czasem wcale nielekki:P) brak kontroli codziennie wożę Młodą rano do Zuzy (osiedle obok) codziennie usiłując nie spóźnić się do pracy, ogarnąć, nakarmić dziecko, kota, zawieźć, odwieźć, przytulić, wytłumaczyć, kupić, doładować, nie zapomnieć nie powinnam mieć już czasu na nic w tym wszystkim, a przecież mam i na codzienny trening i na rolki przynajmniej dwa razy w tygodniu i nawet na książkę. Mam, choć ciągle za mało. Młoda trzy razy w tygodniu ma szermierkę, raz rolki i raz konie. Myślę sobie, że decyzja o posiadaniu jednego dziecka nie była taka głupia... Zresztą do drugiego dorosłam dopiero niedawno i nie spodziewam się, żebym miała je mieć. Ani czasu, ani miejsca, ani atmosfery. Życie układa swoje scenariusze.
A ja w zeszłym tygodniu znalazłam czas nie tylko na to, by stawić sie na ślubie mojego serdecznego kolegi z pracy, ale też bawiłam się nieźle na wieczorze panieńskim drogiej M :)

( szarpane z pamięci )

„Nie wierzył już, aby zdarzyło się to, czego pragnął, a wiedział, że bez wiary to się nie zdarzy. Wiedział, że bez wiary nie zdarza się nic z tego, co powinno nastąpić, z wiarą też zresztą prawie nigdy.” Julio Cortazar


teoretycznie przecież, mogliśmy poukładać
jakoś
słowo klucz ...

jakoś mogliśmy zgrać terminy, zaakceptować nawzajem swoje dzieci, wytłumaczyć tym, którzy nie chcieli nas słuchać
ułożyć, poskładać, pozszywać
zamieszkać, udomowić, zadomowić
Teoretycznie mieliśmy możliwości, prawdopodobnie też chęci. Ja miałam. Ty mówiłeś, że masz. Mieliśmy gdzie mieszkać, pracować, bywać, odwiedzać Teoretycznie wszystko było możliwe. Praktycznie czegoś zabrakło. Obstawiam, że wzajemności, nigdy nie zaprzeczyłeś. Wyrżnęłam głową o banał. Miałam mnóstwo pasujących do siebie puzzli, z których nie dało ułożyć się sensownego obrazka. Ale jak ja próbowałam! Teoretycznie zgadzała się przecież liczba i wymiary.
Najpierw wyłam, kaleczyłam się o wszystko, potem wyłam, potem wyłam coraz ciszej, aż w końc…

wypiski z lektur

"Nigdy nie wiadomo, czy tak, jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej."
Wiesław Myśliwski ‘Kamień na kamieniu’

"Kiedyś spotkam kogoś, kto będzie mnie lubił, nawet gdy nie będę się o to starać. Gdy ktoś cię lubi, bo się starasz, to nie lubi cię takiej, jaką jesteś. Lubi nieprawdę o tobie."
Dorota Terakowska ‘Córka czarownic’
"Nie wie, gdzie podziało się jej życie. Nie wie nawet, kiedy je zgubiła."
Wojciech Kuczok ‘Senność’
"I zawsze wiedziałam dlaczego, ale miałam nadzieję, że powód, o którym myślałam, że jest powodem, jednak nim nie był i że wszystko może się zmienić, ale i tak nigdy się nie zmieniało."
Shamim Sarif ‘I Can’t Think Straight’

" Nic nie szkodzi - odparłam. Ale szkodziło, jak wszystko, czego nie mogłam ani wytrzymać, ani zmienić." Herta Müller, Sercątko

o strachu

tydzień minął i kilka spraw się rozwiązalo bez mojego udziału
jakże często przeceniamy swój udział w wielu rzeczach, najczęściej wystarczy przecież pozwolić życiu się toczyć ...

więc wytoczyło się w sprawie szermierki, że trzy razy w tygodniu i że Młoda chce, dopóki będzie chciała - bedzie chodziła. Trener dzwonił do mnie co drugi dzień... A po pierwszym treningu Łucja wrócila ...
na zachętę dostała maskę, floret i rękawicę. Nie wiedziałam, co powiedzieć, nie miałam pieniędzy na to wszystko, zwłaszcza, że treningi traktuję jako hobby, a nie jakoś bardzo poważnie, mimo zapowiedzianych wyjazdów na zawody... Więc pozbierałam szczękę z podłogi i podziekowałam grzecznie. Dziecko teraz bedzie zasuwać 3x w tygodniu i udowadniać, że zachęta działa ;) W każdym razie nie naciskałam- decyzję podjęła Lu i może ją zmienic, bo. Bo prawdziwą gwiazdą jest w czym innym. Nie wiem, jak to się stalo, ale bakcyl rolkowy zaatakował i to mocno. Kiedy Łucja jeździ po placu i robi slalomy, ludzie stają i biją…

o tym, że nie wiem

więc nie ma nudy
jest życie

sobota zapowiadała się spokojna, tym bardziej że Młoda trochę skarzyła się na katar, ale jak zobaczyłam, że Rollrunnersorganizuje bezpłatne trzygodzinne warsztaty, stwierdziłam, że w koncu muszę ruszyć tyłek i się podszkolić, więc ...
postawa na gorylka i pełne skupienie :)
po tych trzech godzinach skumałam, że do tej pory nie umiałam nic. No szkoda, ale plus jest taki, że wszystko przede mną :)) Wczoraj kolejne dwie godziny treningów i są sukcesy, umiem jeździć w linii :P i zrobić jaskółkę. No i mój największy sukces to przekładanka :) Naprawdę mam dziś zakwasy, ale warto było, bo jestem z siebie zadowolona. I zaliczyłam tylko pięć upadków ;) Młoda była w grupie dla młodych, gdzie zjeżdzała ze stromych górek, wykonywała masakryczne wygibasy, dostała sto pochwał i nie zaliczyła żadnej gleby. Foch :P  Poza tym niedziela, jak zwykle była intensywna, wyskoczyliśmy na małego grilla na działkę 
wskakując przy okazji na czereśnię ..;) upiekłyśmy czarne jak smoła …

logistyka

drogi pamiętniczku ...

wczoraj było zebranie rodziców, które pochłonęło 217 złotych polskich, to było moje przedostatnie 217 złotych, dlatego, że wrzesień to miesiąc bezlitosny ...

więc
w tym roku Lu nie będzie chodzić na szermierkę, bo ta zaczyna się w chwili kiedy dziecko kończy ostatnią lekcję. Z tym, że na drugim końcu miasta. Nihooya, ze tak powiem:P W zamian zdecydowaliśmy się na karate,w piątek startujemy. konie obowiązkowo, z tym, że postanowiłam zmienić stadninę, nową jestem oczarowana, konkretnie poziomem i podejściem do konia. I do człowieka tez. Zajęcia są w dwuosobowych grupach, to kolejny plus. Pierwsze zajęcia jutro. I rolki. We wtorki :) dopóki jest pogoda, a potem łyżwy, chyba, ze faktycznie wykończy mnie jeżdżenie po mieście, bo, o ile rolki pod chatą (Cytadela) to łyżwy na jakimś totalnym wypiździejewie. Na żadne zajęcia "umysłowe", córka nie raczy chodzić, bo rozwój intelektualny pomniejszym dla niej jest. Próbowałam namówić na Kangura (matma) i na angiel…

ten tego

...
weekend przepadł w odmętach dziejów i wygląda na to, że do kolejnego jeszcze cały tydzień !

w sobotę, kompletnym przypadkiem trafiłyśmy z Lu na pokaz szkoły rolkarskiej, a że nikt nie chciał skorzystać  z dobrodziejstwa godzinnych (i darmowych:P) ćwiczeń z trenerem, to Młoda skorzystała solo

w pierwszych zadaniach instruktor stwierdził, że ma do czynienia z talentem. W kolejnych, że po roku Młoda mogłaby jeździć wyczynowo. Idea jazdy wyczynowej i obitego pyska oraz reszty ciała córczynego nie podziałała na mnie najlepiej. Ale na jutrzejszą lekcję na Cytadeli idziemy, skuszone kolejnymi zajęciami indywidualnymi (bo Łucja jako jedyna została zapisana do grupy zaawansowanej). Niech sobie dziecko poszaleje :)  Ja ,zamiast szaleństw, mam jutro zebranie w szkole oraz konieczność opłacenia wszystkich niezbędnych komitetów i ubezpieczeń, co z pewnością nie wprawi mnie w najlepszy nastrój.
 Z rzeczy nieco bardziej osobistych- jest plan zapuscić kudły ;) Wiadomo, łatwo nie bedzie, bo te wij…
tak o mi jakoś
tak, że zaraz wskakuję w odzież treningową i lecę Chodakowską, im trudniej tym lepiej, żeby naprostować się
wewnętrznie

albowiem w sumie jest dobrze Młoda wczoraj w Białym Jednorożcu odbyła lekcję próbną i ma aprobatę właścicielki by próbować dalej w sekcji sportowej. Bardzo mi się podoba, że ekipa tam jest wymagająca i nie ma zmiłuj- sama siodłaj, sama czyść, sama naoliw kopyta i na koniec podziękuj. Że mogłaś. Regulamin jest jasny i bardzo ostry. Myslę jednak, że odrobina zasad jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Bo poza tym, to bezkrólewie. Lu wpadła po lekcjach do domu, nakarmiła kota, odmeldowała się przez telefon i poleciała z Polą i Tanią na dwór. Łaskawie wleciała na obiad, po czym przepadła gdzieś na osiedlu, ma wrócić na 19. Całą chatę wysprzątalam, choć wiem, że jak ten dzikus wróci, to znów będzie chaos i rozgardiasz ;))

Natem kończę, bo właśnie kończę, więc kończę i już. — John Lennon ;)

środa, czyli- gdzie jest mój proteinowy batonik ??

kupiłam
naprawdę
i nie ma :P
ni du du, przeszukałam całą chatę, musi być, został w sklepie
żal :P

oraz- co robi kobieta skopana po raz kolejny mentalnie, która dostaje wsparcie telefoniczne od swej najlepszej przyjaciółki oraz napomnienie- ale tej czarnej sukienki z Zary nie kupuj ! ha?
idzie zrobić sobie hybrydę i brwi, po czym wchodzi na stronę Zary ... :P:P i przypomina sobie, że te dwie stówy w portfelu to na gina są, a nie na czarną kiecę :P Życie.
oraz znalazłam dziś Młodej nowe miejsce do koniowania, miejsce jest ąę i jutro jazda próbna, zapraszamy, witamy, dojazd ogarnięty, minut od chaty 15, tylko... czemu jest to najdroższa akademia jazdy w P? wiem, że polecaja ją ci, co się znają, ale jednak z każdą wydaną setką (prosimy o płatność z góry) "żal, żal, serce płacze, już jej nigdy nie zobaczę" :P Co za tym idzie- potrzebny drugi etat. I jeszcze pomoc domowa, bo mnie się już skończyły pomysły na obiad, a nie skończyły mi się książki do przeczytania :)
no to jeszcze so…

na zawsze i na wieczność ...

jak śpiewają Wilki ...

ja też taka jestem na zawsze
i na wieczność
jak już coś to na całe życie lub przynajmniej pól
jak się wali to świat,
jak tańczyć to do upadłego


aż gdzieś kiedyś skumałam, że królik miał rację




no a co poza tym? urlop się kończy i trochę mam stupor pourlopowy :P zezłośliwiam się na starość i tetryczeję, mam ochotę podgryzać czasem i ironią trochę ścierać uśmiechy samozadowolenia, ale potem se myślę, że miałam być ZEN w dupie to mam, co inni, bo tak naprawdę, to ich, nie moja broszka oceniać jest łatwo, lekko i przyjemnie, ach jak bardzo ...
kupiłam sobie Tajemny ogród, postanowiłam, że zawsze jak będę miała ochotę wpierdolić się w cudze życie, otworzę kolorowankę
obiecywali, że zrobi mi to dobrze i - proszę ;) Robi. poza tym - codzienna Chodakowska wymieszana z Lewandowską też sobie radzą
i mam do świata stosunek pozytywny, się staram, zwłaszcza, że córko wróciło do domu :) kot też ...:)

no i prawie tyle prawie
ale nie myślcie o mnie źle, znaczy - myślcie jesli ni…