Przejdź do głównej zawartości
Przepraszamy, wybrane życie jest w tym momencie nieosiągalne. Prosimy spróbować później.
— Zygmunt Miłoszewski - Domofon
chciałam Wam podziękować za słowa pod poprzednim wpisem
Tobie - Broszki, Aśku, Magdo, Kaśko :)

Macie rację.T. dogadał się JAKOŚ w pracy i ustalił nowe otwarcie, myślę, że lepsze

ja okrzepłam i zrozumiałam, że nazywałam miłością szaleństwo i, że nie poradzę sobie z tym sama. W przyszłym tygodniu idę na konsultację z terapeutką. Nie mówiłam nikomu. ale jak powiedzieć to ... To wszystko. To, czego nazwać nie umiem, a czym pokaleczyłam się jak kawałkami szkła

mam nadzieję osiągnąć w zyciu mądrośc, bo z miłością mi nie wyszło :)
czasem myślę, że nie ma dla mnie odbicia w tym lustrze, a czasem, że pieprzyć lustro

jestem sobie i sobie samej jestem
zawsze to jakiś punkt wyjścia :)

Komentarze

słodko-winna pisze…
Okrzepnij! Życie bywa fajoskie. Przecież wiesz:))
J. pisze…
Wiem :*****
Brombie pisze…
Idź do tej psychoterapeutki. Tylko nie graj. Mów.
słodko-winna pisze…
Wiesz, Dżej? Czytam teraz książkę Gabrieli Gargaś " Jutra może nie być". Narratorem jest dziewczyna , która zmaga się z emocjami, z miłością nie w porę, z wyrzutami sumienia,z czym tylko chcesz.... Gdy ja czytam stajesz mi Ty jako żywa przed oczami. Polecam jeśli znajdziesz. Ja mam ją w pdfie, gdybyś chciała.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …