Przejdź do głównej zawartości

Gdyby jutra nie było

Kochana Słodko-Winna, strasznie chciałabym przeczytać tę książkę, ale naprawdę nie wiem, czy dałabym radę
czy jeńcy wojenni lubią czytac o wojnie?

nie wiem, ale wiem, że żyłam kiedyś i mocno chciałam wierzyć, że jutra nie będzie
a było

tak jak chciałam wierzyć, że wszyscy dokoła nie mają racji
a mieli

i jeszcze chciałam, tak bardzo, najbardziej- żeby się udało
ale zabrakło mi odwagi
i w ten sposób to, co miało być światłem mojego świata, stało się garstką popiołu o bardzo gorzkim posmaku

ja ciągle słyszę, że to było głupie i złe, i że ten się troszczy, tamta martwi
że to nic, ze  oj tam, że ...

a przecież chodziło o Miłość
chodzilo o życie, o takie jakim mogło się, ale nie stało się
mogłam rozpieprzyć świat, ale tego nie zrobiłam
z jednej strony- gratulacje, co za odpowiedzialność, jednak w tym calym skurwieniu, jednak jakiś rozsądek, wygrała troska o dziecko

z drugiej strony - do końca życia żal, rosnący, kłujący nocami żal, niewypowiedziane, zamknięte bóle

że nie było szansy tam, gdzie jej szukałam

a życie toczy się dalej i toczy się tam, gdzie chce, jak piłka, która wypadła z rąk rozbawionemu dziecku
nieważne, czego się chce w życiu, istotne tylko, co się dostaje
bo wszystko jest na chwilę

a jutro?
nie istnieje przecież :P


***




Książki mówią: Zrobiła to ponieważ. Życie mówi: Zrobiła to. W książkach wszystko zostaje wytłumaczone; w życiu nie. Nie dziwię się, że ludzie wolą książki. Książki nadają życiu sens. Kłopot jedynie w tym, że życie, któremu nadają sens, to życie innych ludzi, nigdy zaś twoje własne.

— Gustave Flaubert

Komentarze

słodko-winna pisze…
Dżej, myślałam, że książka skończy się happy endem -o ile może być "happy" tam, gdzie ktoś cierpi... jednak nie, nie było happy-zwyciężyło życie z całym jego bagażem, radościami i smuteczkami. Ja też kiedyś zaplatałam się w takie coś bez happy endu. Skończyło się, zwyciężyło przyzwyczajenie, śluby, dzieci...
Tak miało być. Nie żałuję żadnej z chwil:)))
Buziaki, Dżej:))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …