Przejdź do głównej zawartości

czerwiec. niedziela.

po godzinach rozważań, rozmów, czytania, wątpienia, myślę dziś, że mam takie kunderowskie podejscie do życia
nie wiem, czy przymiotnik od Kundera istnieje, ale od wielu lat mam w głowie slowa, które potwierdzają mi się, co chwilę

Wszys­tko po­lega na tym, żeby człowiek był ta­ki, ja­ki jest, żeby nie wstydził się chcieć te­go, cze­go chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewol­ni­kami kon­we­nansów. Ktoś im po­wie­dział, że po­win­ni być ta­cy i ta­cy, i sta­rają się być ta­kimi aż do śmier­ci, nie wiedząc na­wet, kim by­li i kim są nap­rawdę. Nie są więc ni­kim i niczym, postępują niejed­noznacznie, niejas­no, chaotycznie. Człowiek prze­de wszys­tkim mu­si mieć od­wagę być sobą.

tak po prostu zgodzić się na siebie
przyznam, że niełatwe, ale wiele upraszcza

mój dom pachnie dziś ciastem z truskawkami i kompotem rabarbarowo-truskawkowym. Moje dziecko wraca właśnie znad morza. Udzieliłam sobie schronienia w ten weekend, robiąc to, na co mam ochotę. To były wspaniałe dni i przyznam, że nie byłyby takie, gdyby nie moja ukochana Brommba :) Dziękuję Ci, ze jesteś :*

Nie ma żad­nej możli­wości, by spraw­dzić, która de­cyz­ja jest lep­sza, bo nie is­tnieje możli­wość porówna­nia. Człowiek przeżywa wszys­tko po raz pier­wszy i bez przy­goto­wania. To tak, jak­by ak­tor grał przed­sta­wienie bez żad­nej próby. Cóż może być war­te życie, jeśli pier­wsza próba już jest życiem os­ta­tecznym? Dla­tego życie zaw­sze przy­pomi­na szkic. Ale na­wet szkic nie jest właści­wym ok­reśle­niem, bo szkic to zaw­sze za­rys cze­goś, przy­goto­wanie do ob­ra­zu, gdy tym­cza­sem szkic, ja­kim jest nasze życie, to szkic bez ob­ra­zu, szkic do cze­goś, cze­go nie będzie.

Komentarze

fischerwoman pisze…
zgadzam się z tymi słowami. Od dzieciństwa jesteśmy wkładani w pewne ramki, zwłaszcza my - dziewczęta. Nogi razem, spódnica za kolana, ręce na stole, włosy spięte w koński ogon. Tego nie wypada, tego nie przystoi. Chłopcy a potem faceci zawsze więcej mogli, więcej im się wybaczało, czy przymykało oko. Dlatego się nieraz burzę na święte oburzenie innych, że jak to, jak tak mogłam powiedzieć, czy postąpić, wszak kobiecie/matce to nie wypada! Trudno jest być tym,by się chciało być, trudno żyć bez ramki, ale trzeba próbować i uwalniać sie tak często jak to możliwe :)
Brombie pisze…
Dopiero dzisiaj przeczytałam :)) Jak miło :))
Brombie pisze…
Aha, chiałam dodać, że pod Kunderą podpisuję się obiema rękami. Całe życie uda mi się nie zważać na konwenanse, choć bywa to różnie odbierane. Jedyną zasadą, której się staram trzymać, to życie w zgodzie ze sobą bez krzywdzenia innych. Nie zawsze wychodzi...

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…