Przejdź do głównej zawartości

...


mam wrażenie, że jest trochę tak, że mam więcej szczęścia, niż rozumu
i trochę też tak, że ludzie są różni, w obrębie tej róznosci różnią się od siebie kolosalnie
ja na przykład, nie uprawiam podróży, kariery i ekscesów, natomiast, na swój prywatny użytek uwielbiam przeżywać
żyć tak, żeby to nie bylo pitu pitu, tylko konkret, na moją własną miarę oczywiście:P
więc kiedy zaczepiłam autem ten słupek, to pomyślałam WOW jadę po slupku. Owszem, jakaś część mnie, 10% tej rozsądnej, pomyslało - STOP. Ale 90% orzekło- hajda! jak już masz ten słupek, to jedźmy po całości :P
I tak, że tak to ujmę, jest też w życiu.
Najpierw nieśmialo, coś tam, delikatnie, ale jak już zacznę to czasem chcę do krwi, do mięsa, żeby zobaczyć, gdzie jest granica. Granica moich możliwości.
I, myslę sobie, od jakiegoś czasu, że nie byłabym taka, gdyby nie absurdalne przekonanie, przekonanie z dupy, z księżyca, z niewiadomoskąd.
Przekonanie, które leży u źródła każdej mojej myśli i kazdego nieopacznego czynu. Przekonanie, że wszystko jest tak, jak ma być.
Że wszystko jest dobrze. Mam niezachwianą pewność tego. Za cholerę nie wiem, skąd się wzięła. Ale jest. Od paru dobrych miesięcy. od czasu, gdy kontakt mój ze mną został przywrócony. Od czasu, gdy wiem, że świat jest cholernym chaosem, ale jesli mi się coś zdarza, to się zdarza i TAK MA BYĆ.




Łucja, laureatka dwóch konkursów (Aśku TEGO też !!!!) wpadła do domu z okrzykiem- dostałam najwiecej nagród w calej szkole ... :)))





smaczek- dyplom za konkurs ortograficzny wypisany dla Łucji DuCHa .....

Komentarze

Brombie pisze…
No widzisz, Głupolu!
broszki pisze…
Nauczyciele w przededniu wakacji sami nie wuedza jak sid nazywaja, ze cydzych dzieci nie wspomne ;)
Ale co tam.
Łucja z tymi nagrodami tak bedzie miala do konca świata, wyglada mi na taką, pogratulowac!!

Masz piłkę SAT 1 !!!
słodko-winna pisze…
Jak odmieniać to po całości! Zdolne dziecię uściskać i życzyć fajoskich wakacji:)))

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…