Przejdź do głównej zawartości

[']


Życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy decydować tylko jeden raz. Nie dano nam żadnego drugiego, trzeciego, czwartego życia, abyśmy mogli porównać konsekwencje różnych decyzji.
— Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu




obudziło mnie dziś piknięcie telefonu, kilka minut po 5
Monika napisała mi- mama odeszła

Mama Moniki odchodziła od kilku tygodni, to stało się tak szybko, a jednak obie spodziewały się tego...

Czy zabrzmi jak truizm zdanie, że życie jest bardzo krótkie? A na dodatek pełne właściwie nie tego, co pragniemy? Mama M od 20 lat, po stracie męża była sama, choć bardzo chciała zbudować związek i być z kimś. Nie wyszło. Teraz już wiemy, że niektóre rzeczy nigdy się nie wydarzą, choć, póki zyjemy, możemy mieć na nie nadzieję. Durna nadzieja jest wszystkim, co mamy. Dopiero nagłe, nieodwołalne ostatnie westchnięcie sprawia, że nasze lęki i obawy przechodzą do przeszłości. 
 Nie dostaniemy tego, czego pragniemy.
Dostaniemy mnóstwo innych rzeczy, wrażeń, możliwości, chorób, zachodów słońca...

Staff o tym pisał tak
" o to chodzi jedynie, by naprzód wciąż iść śmiało
 bo zawsze się dochodzi gdzie indziej, niż się chciało..."

Pewnie najmądrzejszym rozwiązaniem, póki żyjemy, byłoby nieustanne cieszenie się z tego, co mamy i dziękowanie, za to, że mamy tak wiele...

nie zawsze umiem

oduczyłam się marzyć, pragnąć, planować, ale, cholera, dziękować za wszystko jeszcze nie potrafię
...

z pokorą uczę się
z pokorą patrzę na kolejne odejście i kurczowo chwytam się życia

wszystko, co mam, muszę stracić


Komentarze

Brombie pisze…
Po pierwszym przeczytaniu zrobiło mi się smutno. Po drugim- uśmiechnęłam się do siebie. Nie dostajemy tego, czego pragniemy? Sens w yum, aby wyzbyć się pragnień. Sama do tego doszłaś przecież. To wcale nie jest smutne. Cieszyć się każdym dniem, każdym spotkanym człowiekiem. Dziś cieszę się np. Tobą. Teraz i przez telefon też. Cieszę się, że Cię mam, choć przecież w żadnych pragnieniach Cię nie było ;)
J. pisze…
lowju :*

prawie wyzbyłam się pragnien, ale wiesz... Czasem coś tam puka do drzwi ..;)
synafia pisze…
Ja mam tak...

Mam taki różaniec luterski. Składa się z pereł, z których każda ma przypisane znaczenie, ale nie konkretne słowa modlitwy. Na nim się człowiek może modlić jak chce.

Są w nim trzy perły Tajemnicy. Teoretycznie to są perły, przy których można Bogu powierzać swoje najskrytsze marzenia, pragnienia... Nigdy nie umiem się modlić z nimi. Nie wiem, czy mam jakieś marzenia i pragnienia, prawdziwie - czy zapomniałam o nich, czy nie mam ich wcale? Mam w sobie czasem szarpnięcia, pokusy, pretensje do samej siebie, ambicje... Ale czy to są moje prawdziwe pragnienia? Nie wiem.

Kiedyś usłyszałam takie pytanie: A co by było, gdybyś jutro rano obudził się tylko z tym, za co podziękowałeś wczoraj wieczorem?

Okazuje się, że mam tysiąc powodów do dziękowania.

Cały czas uczę się doceniać i dziękować. Od dawna to robię, a tyle jeszcze przede mną...
Emma Ernst pisze…
To bardzo ważna lekcja, którą ciągle przerabiam: wypuszczać z rąk, nie zatrzymywać, nie przywiązywać się do własnych wyobrażeń o tym co ma być, co powinno - bo i tak jest inaczej, co już Staff i inni przed nim wiedzieli, ale my i tak musimy wiedzieć własną skórą.

:*

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka