Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

czwartek

są takie momenty, że wolałabym być obserwatorem swojego życia, a nie aktywnym uczestnikiem no, ale, jest jak jest i pokonuję kolejne stopnie w drodze, która raczej prowadzi donikąd :P
 jutro rano jedziemy do Powidza na weekend, mimo, ze prognozy są z gatunku chujowych, nie ustaję w nadziei na rowerowe przejażdżki oraz rowery wodne i być może urocze spacery brzegiem największego jeziora w Wielkopolsce. Nie ustaję również w nadziejach, że wrócę zdrowa, oraz pełna sił.
 dziecko me, zachwycającym nieustannie będąc (wybaczcie frazę, po prostu nie mam czasu czytac książek i słowotwórczo sie rozjezdżam) ma coraz więcej talentów i wrodzonych darów, co objawia się tym, że nie ogarniam. Jest tak inna ode mnie :P Na dodatek szermierka pochłania ją bardzo (dresik za 6 stówek robi swoje:P) że kolejne treningi będzie już miała w siedzibie AZS AWF, kocham jej trenera za to, że będzie ją zawoził i przywoził :).
ja zaś mam  talentów niewiele, marzę za to o fitness jumpingu i za cholerę nie mogę zloka…

Tak!

Na świecie istnieją podobno dwa rodzaje ludzi. Jedni kiedy dostają szklankę dokładnie w połowie napełnioną mówią:' Ta szklanka jest w połowie pełna'. Ci drudzy mówią:'Ta szklanka jest w połowie pusta'. Jednakże świat należy do tych, którzy patrzą na szklankę i mówią:'Co jest z tą szklanką? Przepraszam bardzo... No przepraszam... To ma być moja szklanka? Nie wydaje mi się. Moja szklanka była pełna. I większa od tej!'. A na drugim końcu baru świat pełen jest innego rodzaju osób, które mają szklanki pęknięte albo szklanki przewrócone (zwykle przez kogoś z tych, którzy żądali większych szklanek), albo całkiem nie mają szklanek, bo stały z tyłu i barman ich nie zauważył.
Terry Pratchett Prawda

Właściwie to nie wiem dlaczego ot tak, mimo, że nie jest najlepiej, mimo, że rzeczywistośc nie ma zamiaru nagiąć sie do marzeń mimo wszystko - tak bardzo chce mi się żyć
tak bardzo chce mi się nie uronić ani kropli światła
tak.




odpoczywam

nie ma wyjścia, trzeba się zregenerować
Lu ma zapalenie gardła i kryzys, że nie może chodzić do szkoły (mega mega kryzys)
T jest chory i wstaje tylko po to, zeby paść ;)
ja natomiast mam sie świetnie i poszłam rano z Brom na Wolny Targ Poznań, gdzie upolowałam dziecku obrazek Marianny Sz.
oraz torbę, oraz poszłyśmy na lody. Rabarbarowe też :) Potem zrobiłam dobry obiad, a teraz z maseczką na paszczy zaległam w dzieciowym pokoju i jest mi o tak:
znaczy - nam jest, bo moj nieodłączny towarzysz wybrał spokojną lekturę ze mną, miast oglądania Eragona w pokoju obok ;) Koty wiedzą, co dobre!  Poza tym jest ok, olałam niemiecki w piątek, bo szurając nosem po chodniku musiałam lecieć z Młodą do lekarza, który przyjął dziecko dokladnie o godzinie, w której zaczynalam zajęcia. Zdolnosci bilokacji nie posiadłam, więc zamiast odkrywać smaczki niemieckiej gramatyki stałam w kolejce po antybiotyk, a potem postanowiłam zrobić trening z prawdziwego zdarzenia. Zakwasy mam do dziś, mimo, że ćwiczę pra…
kiedy byłam młodą, śliczną studentką :P oczywiście, jak wszyscy podówczas jarałam się piosenkami Osieckiej (był to czas wydania nakładem Polskiego Radia kompilacji płytowej "Pięć oceanów") i kochałam niemal wszystkie, pomijając te, których nie kochałam nigdy :P Wśród złotej trójki mych faworytek była ta, śpiewana rzewnym głosem przez Krajewskiego:


Nie, nie łatwo miłość wygnać z ciemnej duszy,choćby była jedną lampą, jedną świeczką.
Lecz jeżeli, lecz jeżeli człowiek musi,
to salwuje się szklaneczką i ucieczką.

Nic za darmo, nic za grosze, oczywista,
za to płaci się siwizną młodych serc.
Ale rano znowu rusza się do twista
lub się biegnie, Majakowskim być, na wiec.

Potem bywa niby w kinie, upływ czasu,
jakieś dzieci, jakaś żona, czasem dwie.
A gdy ona upragniona wyjrzy z lasu
to nie bardzo w gruncie rzeczy chcieć się chce.

Nie, nie łatwo miłość przyjąć duszy czarnej,
choćby była jedną świeczką, jedną lampą.
I choć bywa, że człowieka się przygarnie,
to wciąż karze się i karze go za tamto.

[']

Życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy decydować tylko jeden raz. Nie dano nam żadnego drugiego, trzeciego, czwartego życia, abyśmy mogli porównać konsekwencje różnych decyzji.
— Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu



obudziło mnie dziś piknięcie telefonu, kilka minut po 5
Monika napisała mi- mama odeszła

Mama Moniki odchodziła od kilku tygodni, to stało się tak szybko, a jednak obie spodziewały się tego...
Czy zabrzmi jak truizm zdanie, że życie jest bardzo krótkie? A na dodatek pełne właściwie nie tego, co pragniemy? Mama M od 20 lat, po stracie męża była sama, choć bardzo chciała zbudować związek i być z kimś. Nie wyszło. Teraz już wiemy, że niektóre rzeczy nigdy się nie wydarzą, choć, póki zyjemy, możemy mieć na nie nadzieję. Durna nadzieja jest wszystkim, co mamy. Dopiero nagłe, nieodwołalne ostatnie westchnięcie sprawia, że nasze lęki i obawy przechodzą …

o tym, czego chcę

Święta więc byly urocze i dość niepohamowane w jedzeniu i piciu, ale też treningów i spacerów nie unikałam. Zatem na plusie jest może z pół kg, a może nawet nie, bo obżerałam sie głównie sałatą i ćwikłą. No i sernikiem bratowej :)


 miałam czas na czytanie, na snucie rozważań i kręcenie hula hop
Przeczytałam książkę, która wpadla mi w ręce przypadkiem a okazała się, mimo swej niewielkiej wartości literackiej, krokiem ku lepszemu. Chodząc po Matrasie przed świętami wzięłam w rękę  "Pieśń o poranku" P. Simons i uznałam, że jest wystarczająco gruba i odmóżdżająca jak dla mnie a po przeczytaniu zostawię ją mamie. Więc kupiłam. To historia o kobiecie, która ma wszystko, jest piękna i obrzydliwie bogata i zakochuje się w młodym (20 lat młodszym!)  bogu, oczywiście z przeszłością i motocyklem. I w pewnym momencie opuszcza swój świat i trójkę dzieci, żeby życ życiem o którym marzyła. I co? No i gucio :P proza życia dopada ich w malowniczej Australii. Niby banał, ale nie do końc…