Przejdź do głównej zawartości

... kopciuszek ... ;)


" Kiedy miałem 5 lat, moja mama zawsze mówiła mi, że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. Gdy poszedłem do szkoły, spytali mnie kim chcę być gdy dorosnę. Odpowiedziałem że chcę "być szczęśliwy". Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania. Ja im powiedziałem że nie rozumieją życia. " John Lennon

sobota jest fajnym dniem
się sprząta, kawę pije, można iść na spacer 
lub do kina
z córką
na Kopciuszka ... Ups. Ja na Kopciuszka?
- Córko, byśmy może poszły na coś innego? Może być nawet kreskówka (nie cierpię kreskówek..)
- nie, chodźmy na Kopciuszka, wiem, że nie jest w NASZYM stylu, ale Zuza mówiła ...
- Zuza.
- Zuza.
- a no to chodźmy...

poszły pełne najgorszych przeczuć
więc
czemu tak strasznie podobał nam się ten disnejowski film ? Czemu to nie był stracony czas?
Raz, że aktorstwo- znakomite C. Blanchet - niepokonana macocha, genialna wprost. H.B Carter - wyborna choć tylko w epizodzie :) R. Madden- cudowny, słodki jak landryna, ale ma to COŚ ;). Lily James - no cóż.... :):) Kopciuszek poza czasem i rzeczywistością.
Dwa- klasyczny, miły dla oka, urocze zwierzaki, piękne przesłanie i myśl, nieustannie kołacząca się w głowie myśl o tym jak bardzo głęboko ten kopciuszek w nas jest. To pragnienie księcia, determinacja, by zmieścić stopę w pantofelku. by nasza kiecka była tą najpiękniejszą na balu, by wygrać wszystko. Księcia, miłość, pałac i uwielbienie ogółu ...
- Córko, czy ja cię trochę nie skrzywdziłam, zabierając Cię na Kopciuszka - zastanawialam się głośno
- gdyż ? - córkę mam rzeczową dość
- gdyż to bajka i nie ma książąt i milość nie zawsze zwycięża
Córka zamyśliła się, filozoficznie zapatrzyla w okno
- ale wiesz, ja nie chcę księcia. Chcę konia. I chomika. Chodźmy do zoologicznego po chomiczka ...
- ...
- wiesz, fajny byl ten Kopciuszek, o zwierzętach taki !:)

i takim sposobem znów zrozumiałam, że każdy widzi co chce i co jest mu potrzebne w danej chwili. Albowiem moje dziecko nie skumało historii miłosnej, złą macochę, rąbnięte siostry, rzesze myszek i jaszczurki i gęsi, owszem, ale książę ?? Matko, po co tam w ogóle był ten książę ??


a córko ostatnio miewa się tak ... ;)







Komentarze

Emma Ernst pisze…
Świetna jest ta Twoja Lu :))

Tak, każdy widzi to, co chce, sięga po to, czego potrzebuje...Księżniczko :*
synafia pisze…
Ach, taką masz mądrą córkę! I śliczną :) Po mamusi :)

I zgadzam się - każdy widzi to, co chce. To w sumie dobra wiadomość, bo to znaczy, że można chcieć widzieć nieco lepiej, więcej, inaczej... No, chciałabym tak :)
fischerwoman pisze…
Cudna jest Lu :) Skuma Kopciuszka po Twojej myśli, jak dorośnie :)

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…