Przejdź do głównej zawartości

tu byłam.

tak, myślę że fajnie byłoby mieć taki napis na płycie nagrobnej
jest jeszcze druga opcja- już po wszystkim. Niezgodna jest jednak z doktryną KK i być może nie uzyskam zgody na taki napisik :P

no dobra
nie żyje mi się ostatnio jakoś bardzo łatwo, to fakt
ale i nie trudniej, niż dotychczas. Tyle że jakby bardziej. Bardziej mi się żyje. Bo mam świadomość tego, że żyje się krótko, więc może czasem czegoś nie warto? A czasem właśnie warto?
Rozpoznać co warto a co nie nie jest tak trudno.
serce, rozum, intuicja

mam też już pewien, że tak to ujmę, dorobek życiowy,  który pozycjonuje mnie tak, a nie inaczej. Ścieżka, którą poszłam wykluczyła tysiące innych. Doprowadziła mnie też właśnie tu, gdzie już wiem, kim nie bedę.
Jeśli czegoś pozbyłam się przez ostatnie trzy lata, to nie tylko 5 kg tłuszczu, ale  także złudzeń. Oraz nieco naiwności. Mądrości nie zyskałam, bo ja jestem mistrzem utraty. Taka karma.
wiem już, z której mąki nie będzie chleba i wiem, co się nie uda
wiem, jak smakuje miłość której nie podano tabletki "dzień po" i która zrodziła się tylko po to żeby w męczarniach dogorywać i stawać się karykatura samej siebie
wiem że piękne słowa są najczęściej miałkie i same przez siebie nic nie znaczą, a życie jest zwyczajne
a właśnie takiego nie chciałam
ale mam najlepsze życie o jakim nawet nie śniłam, bo mogłam popełnić kilka wielkich błędów, A ono mnie nie zawiodło. Mogłabym pewnie popełnić ich więcej lub inne, ale wtedy to już nie byłaby może moja karma?
kiedy człowiek zgadza się na swój los, zaczyna rozumieć, że nieuchronnie kończy mu się nadzieja. Zyskuje za to możliwość przejścia do następnego levelu- dorosłości.
Mnie przytrafiło się to wyjątkowo późno.

odłożyłam ostatnio wszystkie tomiki poezji jakie miałam
nic nie znaczą już, już im nie wierzę i już mnie nie zachwycają

udało mi się przeżyć wszystko o czym marzyłam, tylko w całkiem inny sposób, niż chciałam
takie jest życie

nie mam w sobie ani wdzięczności, ani żalu
jestem silna i jestem bezbarwna
jestem po drugiej stronie tęczy, po której zabrakło kolorów

ale jestem

Komentarze

Wstrząsający wpis, ogromne wrażenie.
Wracam do niego, czytam i czytam.

Nie chciałabym żeby to jakoś chamsko zabrzmiało teraz, w tym miejscu, bo to Twoje życie, a nie fikcja literacka, ale muszę ... kobieto, jak Ty fantastycznie piszesz!
Ściskam Cię!
J. pisze…
Boże
Magda...

Zawstydzasz mnie..
Dziękuję i całuję 💋
fischerwoman pisze…
Jesteś jedyną osobą na znanym mi świecie, która tak dokładnie potrafi zlustrować i przeanalizować swoje życie.Czasami myślę o utraconych szansach, czasami wyobrażam sobie, co by było gdyby, ale nigdy tak dokładnie, wnikliwie. Wolę tu i teraz :)
synafia pisze…
Ale bezbarwna nie jesteś na pewno. W każdym razie z zewnątrz nie. Może jesteś... jak woda? Byłabyś w takim razie jak sama esencja życia :)
Emma Ernst pisze…
O. I tu się zgadzam z Magdą.

A po drugie - też odrzuciłam poezję. To mydlenie oczu. Póki co tak myślę. A co później pomyślę - czas pokaże.

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka