Przejdź do głównej zawartości

co mogę, a czego nie

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. ...

Dezyderata



Mogę wziąć urlop i wstać rano, tylko po to, ze by o 7.20 przygarnąć przyjaciółkę Łucji (żeby do 12 nie musiała siedzieć w świetlicy) o 7.30 smażyć racuchy i wygłupiać się z osmiolatkami.
Mogę zorganizować Młodej wymarzony kostium czarnego kota na dzisiejszy balik w szkole, mogę na tymże baliku być jedną z opiekunek, mimo, że nienawidzę szkolnego gwaru i wrzasku.
Mogę też po lekcjach Lu wziąć do siebie Julę, którą wychowuje tylko tata (tata jest po 60 i wychowuje jeszcze siedmioletniego brata Juli, który właśnie ma zapalenie oskrzeli). A po imprezie odwieźć Julkę do domu, nie tylko dlatego, że jej tato nie może jej odebrać, ale również dlatego, że jestem jedyną niespokrewnioną osobą, której Julka pozwala się dotknąć i z którą zgadza się zostać.

Mogę uczyć się niemieckiego, mimo, że czas na niego mam ok 21... Mogę ćwiczyć codziennie, siedzieć w pracy po godzinach.
Mogę od miesiąc trzymać za wirtualną rękę przyjaciółkę, której mama ma raka i stan się pogarsza z każdym dniem, Mogę od 6 do 23 byc na każde wezwanie, dzwonić po kilka razy, słuchać, milczeć jak trzeba.
Mogę.
Mogę prawie wszystko, bo taka jestem. Mam na to energię, czas i ochotę. Mam ciekawość życia i świadomość jego nietrwałości. Mam siłę i mam radość.


padła po treningu ;)
to, czego nie mogę- nie zależy ode mnie
to, czego nie mogę, jest czasem tym, o czym marzę
a jednak - nie mogę
człowiek jest silny, a jednocześnie tak słaby. Umie prawie wszystko.
A tęskni za tym, czego nie może mieć. Tym, co mu się wymyka.

A przecież, wierzę glęboko, nie wymyka mu się bez powodu.
Jeśli czegoś nie dostajemy, to widocznie nie powinnismy tego mieć.
Nie wszystko jest dla nas.






Komentarze

broszki pisze…
Jesteś moją bliźniaczkom egzystencjalnom!
Z dzisiejszym balikiem w placówce oraz z Pustkami włącznie :*
J. pisze…
Jestem :) Czujem to kośćmi i innemi częściami ;)))

W sumie to Ci czasem współczuję:P

:*:*
Brombie pisze…
Aśku, bo nie ma sensu gonić za czymś, czego i tak nie możemy mieć. Lepiej się cieszyć chwilą, która trwa, którą możemy oswoić , nadać jej niepowtarzalny kształt. To, co napisałaś w akapicie "mogę" to niby drobiazgi, a jednak z pewnością gdzieś odnotowane na plus. Na Twój plus, Aśku.
J. pisze…
tak Kochana, wiem to :)

i nie gonię, choć czasem żałuję, ze nie mam :*
Boziu, jestem egoistycznym potworem! Coś bym pewnie zrobiła z Twojego spisu, może ze dwa cosie...
W związku z naszą francowatą ludzką naturą, śmiem się obawiać, że po otrzymaniu na tacy tego, czego pragniesz, poczułabyś pustkę i brak w innej części swego jestestwa. Wszyscy tak mamy. Ten prawdziwy BRAK, jest nie do zaspokojenia i tylko zmienia obszary.
J. pisze…
Magda- myślę że masz absolutną rację :)))))

:*

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…