Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

piątek. urlop.

Więc "Drach" świetny. Trochę mi czasem "Sońką" zalatuje, ale czasem tylko. Fantastycznie pisze ten Twardoch. Obstawiam, że następna na mojej liście czytelniczej będzie "Morfina".
Urlop miałam zacząć w czwartek, los jednak zdecydował inaczej. W niedzielę rano zmarła siostra mojego męża. 46 lat, trójka dzieci. Szoku nie przeżyliśmy, bo od ponad roku ciężko chorowała. Niemniej jednak pogrzeb i wizyta u rodziny T to była rzeźnia. Za dużo rozpaczy. I nieuchronne myśli że nie ma życia bez śmierci. A śmierć przecież dotyka tylko tego, co żyje. To nie jest łatwe i pewnie nigdy nie będzie. Życie samo w sobie też łatwe nie jest. Ale jest krótkie. 
więc od środy odpoczywam, mam morze, lasy, dużo czasu i przestrzeni czas dla córki i męża czas dla siebie, dla myśli dla ogarnięcia rzeczywistości, która jest nieogarnialna płynę a płynąc widzę coraz lepiej, że wszystko mija płynę taką dziwną drogą, co pokręcona jest i niekoniecznie warta poznania, ale cel jej taki sam, …

sobota

po całym permanentnie zestresowanym tygodniu, zakończonym piatkowymi zajęciami niemieckiego (22 melduję się w domu, zmęczona tak, że do 3 nie mogę zasnąć), sobota rozpoczyna się migreną i porządkami. Odłożyłam prawie 40 książek, które wywiozę do wiejskiej biblioteki. Sprzątnęłam księgozbiór Młodej i dołożyłam kolejnych 15 pozycji. W zeszłym tygodniu sprzątnęłam Luśkową szafę, dziś moją, wyjechało wiele rzeczy.  To jednak jeszcze nie jest minimalizm, ponieważ nadal nie mogę uporać sie z tematem kosmetyków, których mam za dużo. Niemniej jednak - walczę.  W nagrodę za niezwykłą dzielność :D kupiłam dziś "Dracha" Sz. Twardocha. Za chwilę wylądujemy razem na sofie :) Młodej kupiłam dwie fajne książki "Zróbmy sobie arcydziełko" wyd. Dwie Siostry i "Wielką księgę młodego filozofa" wydaną przez Czarną owieczkę. Obie pozycje polecam, z pełną świadomością nieużyteczności zawartej w nich wiedzy ... Ani sztuka, ani filozofia nie są we współczesnym świecie najbar…

tu byłam.

tak, myślę że fajnie byłoby mieć taki napis na płycie nagrobnej
jest jeszcze druga opcja- już po wszystkim. Niezgodna jest jednak z doktryną KK i być może nie uzyskam zgody na taki napisik :P

no dobra
nie żyje mi się ostatnio jakoś bardzo łatwo, to fakt
ale i nie trudniej, niż dotychczas. Tyle że jakby bardziej. Bardziej mi się żyje. Bo mam świadomość tego, że żyje się krótko, więc może czasem czegoś nie warto? A czasem właśnie warto?
Rozpoznać co warto a co nie nie jest tak trudno.
serce, rozum, intuicja

mam też już pewien, że tak to ujmę, dorobek życiowy,  który pozycjonuje mnie tak, a nie inaczej. Ścieżka, którą poszłam wykluczyła tysiące innych. Doprowadziła mnie też właśnie tu, gdzie już wiem, kim nie bedę.
Jeśli czegoś pozbyłam się przez ostatnie trzy lata, to nie tylko 5 kg tłuszczu, ale  także złudzeń. Oraz nieco naiwności. Mądrości nie zyskałam, bo ja jestem mistrzem utraty. Taka karma.
wiem już, z której mąki nie będzie chleba i wiem, co się nie uda
wiem, jak smakuje miłość …
Po czwarte, nauczyłem się,  że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu.— Ignacy Karpowicz


jestem zmęczona
najbardziej sobą

to zabawne jak mocno człowiek może zmęczyć się swoją własną walecznością i siłą
zabłądzic na prostej drodze i potknąć się na równej nawierzchni

zmęczona jestem
tym, że mi ludzie umierają, powietrze przesyca się bólem i smutkiem
a to, co było miłością jest tylko obłoczkiem dymu, który dusi.

Jutro ma być lepsze.
Tyle, ze nie mamy pewności, czy w ogóle będzie.

co mogę, a czego nie

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. ...

Dezyderata


Mogę wziąć urlop i wstać rano, tylko po to, ze by o 7.20 przygarnąć przyjaciółkę Łucji (żeby do 12 nie musiała siedzieć w świetlicy) o 7.30 smażyć racuchy i wygłupiać się z osmiolatkami. Mogę zorganizować Młodej wymarzony kostium czarnego kota na dzisiejszy balik w szkole, mogę na tymże baliku być jedną z opiekunek, mimo, że nienawidzę szkolnego gwaru i wrzasku. Mogę też po lekcjach Lu wziąć do siebie Julę, którą wychowuje tylko tata (tata jest po 60 i wychowuje jeszcze siedmioletniego brata Juli, który właśnie ma zapalenie oskrzeli). A po imprezie odwieźć Julkę do domu, nie tylko dlatego, że jej tato nie może jej odebrać, ale również dlatego, że jestem jedyną niespokrewnioną osobą, której Julka pozwala się dotknąć i z którą zgadza się zostać.
Mogę uczyć się niemieckiego, mimo, że czas na niego …

raz dwa trzy

czas pędzi ;)

nim się obejrzałam jest znów niedziela
znów pieczemy ciastka, znów wizja upiornie wariackiego tygodnia, znów ...





“ - Przyszedł pan po poradę czy nadzieję?
- A jaką ma pan do mnie poradę?
- Żeby pan nie miał nadziei. ”

— Carte Blanche

:))
a nową pasją Lu jest hula hop :)  " jeszcze nie umiem, ale jak będę dużo trenować, to w końcu się nauczę :) "