Przejdź do głównej zawartości




Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje- to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki

— Biegnąca z wilkami Estes Pinkola Clarissa

mogłabym powiedzieć - amen

ale dość gadania

zaczęłam
Zaczęłam  na początku grudnia 2014 i postanowiłam w końcu być dla siebie dobra

codziennie, powoli cos pożytecznego
książki, tylko dobre, gazety- dla rozrywki, ale i dla rozwoju, dla poznania tego, czego nie znałam
krótkie podsumowania co jakiś czas, żeby wiedzieć, gdzie jestem i, co dalej

pozbyłam się najbardziej toksycznej rzeczy, miłości, która wyszarpała ze mnie energię
buduję teraz inne relacje, a te istniejące pielegnuję bardziej, bo sa tego warte

chcę zmienić pracę, założyłam profil na goldenline, dopieszczam go i codziennie sprawdzam oferty na różnych portalach. Chcę zrobić świadomy krok, będzie inaczej. Będzie jak ma być :)

Jest ciężko. T nie dostał pensji za grudzień, z mojej, po wszystkich opłatach zostało  kilka stów. Przed T bardzo trudne chwile. Ale dam radę. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. Dużo wyzwań i trudności przez te ostatnie dni. Cały grudzień to było szaleństwo. Styczeń zapowiada się niełatwy...
 Na dodatek siostra T jest umierajaca, ma przerzuty już na wszystkie niemal organy. Osieroci dwoch synów dorosłych i dziewięcioletnią córkę...
 
I nie ma wyjścia - trzeba dać radę. Cieszyć się tym co jest i szanować, co się ma.
Kochać życie.

Niczego więcej nie mamy.

Komentarze

fischerwoman pisze…
Zainspirowałaś mnie tym wpisem :* Optymizmu nigdy dość!
J. pisze…
:)
nigdy

z tym, że ja nie jestem raczej optymistką, a pragmatyczną realistką.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …