Przejdź do głównej zawartości

weekend


O, mamo - myślałem- łatwiej chyba zbudować sobie nieśmiertelność niż porozumienie z drugim człowiekiem. 
— Marek Hłasko; Dom mojej matki

o mamo! też tak sobie czasem myślę... Zwlaszcza wtedy, gdy porozumienie się rwie, a na jego miejsce wchodzi uciążliwy i drażniący brak. Oraz wzajemne pretensje. Czasem tylko cudem udaje zachować się to, co najważniejsze- bliskość...

Ale tak naprawdę chciałam dziś opowiedzieć o tym, że zdarzają się jeszcze ludzie z pasją i podejściem do dzieci :) Oddani i wyjątkowi :) Naprawdę! Serio serio.
 Takim człowiekiem jest Łucji trener szermierki. Od pierwszego grudnia Lu postanowiła nie chodzić na treningi. Myślałam, ze mnie szlag trafi i zrobiło mi się żal, bo Młoda naprawdę zrobiła kolosalne postępy. Ale nie powiedziałam nic, zapytałam tylko 3 razy, czy jest pewna swojej decyzji. Była.
Parę dni temu zadzwonił do mnie trener z pytaniem, czemu Łucja nie przychodzi, odpowiedziałam, że nie chce. Powiedział- to normalne, zupełnie normalne. Zdarza się, aczkolwiek szkoda, bo jest bardzo obiecująca zawodniczką. Następnego dnia wysłał smsa, czy Lu może przyjśc na trening, bo ma dla niej prezent. Młoda odmówiła ..;) więc w piątek Zuza (chodziły razem, teraz Zuza chodzi sama) przyniosła wielką świąteczną pakę pełną słodkości, owoców i z wielkim kubeczkiem z napisem - dla super dziewczyny :) Na Łucji zrobiło to wrażenie, na mnie zresztą też. Mówię do niej- trenerowi zależy. hmmm - mruknęła. Pójdziesz na trening ?- hmmm...
Przyszła po godzinie. -Jak trenerowi zależy to mi też zależy. Będę chodzić.

Ciekawa jestem,czy bedzie i z jakim efektem, ale na razie chce chodzić, choć, oczywiście wolałaby 3x w tygodniu konie... :P

Poza tym dzieje się sporo.
ale to głównie przykre historie, więc cóż ...

no ale Lu miała imieniny wczoraj, a dziś kupiliśmy choineczkę





Komentarze

Emma Ernst pisze…
Optymistycznie to zabrzmiało po tych niegdysiejszych rozmowach z panią pedagog.;p

Jeśli o mnie chodzi, to nie musisz przykrych historii chować w szufladzie. Chyba, że wolisz ich nie przywoływać, żeby samej siebie na tym nie zatrzymać...
Twój wybór. Wiem, że wygadanie czasem pomaga ;-)

:*
J. pisze…
Emmo- bardzo optymistycznie :))

poopowiadam innym razem, teraz porzadkuję życie :*
Emma Ernst pisze…
,,Porządkuję życie"... Czy to się da zrobić?? Jeśli tak, daj cynk, może i ja spróbuję ;P

Ech, trzymam kciuki - cokolwiek to porządkowanie znaczy.

Pośpieszyłam się z diabłem specjalnie dla Ciebie :))

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…