Przejdź do głównej zawartości

ha! doczekaliśmy końca ...


“To piękna rzecz przepierdolić kawał życia. Tę jedną, jedyną rzecz, którą się dostało. Na to trzeba mieć gest. Nie można być ściubolem, co to liczy każdą godzinę, że to trzeba tak, a to trzeba tak. Życie to w końcu strata jest.” A. Stasiuk 

To był naprawdę trudny rok.
Dużo nauki z niego. I sporo doświadczeń :)
W nowym, życzę sobie być mądrzejsza nieco. Oraz pragnęłabym nowej pracy. Zrobię wiele głupich i mądrych rzeczy. Życzę sobie, żeby było ciekawie, prawdziwie i po mojemu.
Oraz, że nie zapomnę tego, co powiedział de Mello "Z przeszłością należy się rozstać nie dlatego, że była zła, lecz dlatego, że jest martwa."


a Wy?
Czego sobie życzycie ?:)

PS Chciałam jeszcze podziękować każdej dobrej duszy, która zagląda tu i zostawia słowo :) To bardzo bardzo miłe :*

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Joanno. :)

Tak długo się znamy. :)

Życzę sobie, żebyśmy się nie potraciły wzajemnie z wirtualnych oczu. :)

A dziękuję Ci przy okazji za autentyczność. Brak pozy. Za to, że nie nadymasz się literacko - co ja namiętnie robię - a mimo to piszesz pięknie i mądrze, bo uczciwie. Życzę sobie i Tobie, żeby tak zostało :*

Ps. De Mello u mnie na topie. Mądry jest stary drań, a trudny jak sto diabłów!

broszki pisze…
Dziękuję Ci za wszystkie wpisy, lubię się utożsamiać z tak wieloma z nich, lubię też jak mi opada szczęka, kiedy tak mądre słowa u Ciebie czytam. Prawdziwe po prostu. Szczęścia w Nowym Roku :*
Niech Ci się stanie według słowa Twego!:)
Te cytaty masz zarąbiste!
Ja, to chciałabym wiedzieć, czego chcę.
Uściski!
J. pisze…
jesteście za dobre dla mnie :))))


Magdo- tez bym chciała wiedziec, czego chcę!!!

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka