Przejdź do głównej zawartości


"Uświadomiłam sobie jak bardzo się zmieniłam między piętnastym, a siedemnastym rokiem życia i potem znowu między siedemnastym, a dziewiętnastym - tak, że sama już nie umiałam powiedzieć, kiedy rzeczywiście byłam sobą.(...) Doszłam do wniosku, że nie mogę być ciągle tą samą osobą, skoro tyle się  we mnie zmienia, przychodzi i odchodzi.. Pomyślałam, że przecież mam prawo wywrócić samą siebie na druga stronę i zacząć wszystko od nowa, a potem dalej iść przez życie, nie ponosząc za to kary" A. Munro

Komentarze

fischerwoman pisze…
To teraz która strona jesteś prawą czy lewą? Metka wystaje? :****
J. pisze…
Kochana, ja bez metki jestem, bo ja jestem produkt sprany i używany :))

aktualnie na lewej stronie, lekko sprute szwy :)
fischerwoman pisze…
A to Ty nie wiesz, że w second handzie znajduje się najlepsze perełki? A Ty masz metkę high fashion! Buziaki!
Można, trzeba iść dalej, nie ponosząc kary.
Nie przywołując jej.
I tak przecież symetria nie istnieje.
J. pisze…
Magda - symetria może nie istnieje, ale kara ??

chciałabym wierzyć, że jej nie ma, ale wiem, że wisi nad głową jak miecz Damoklesa

życie
Sami sobie produkujemy nasze kary.
Jak przetniesz nitkę( tzn. Twój wewnętrzny prokurator), to spadnie.
Ja myślałam, że kara oczyszcza i uwalnia od konsekwencji. Wierzysz w to?
J. pisze…
Nie.
Właśnie nie wierzę.

Powinnam? Byloby łatwiej...

Dlugo myślałam o tym,co napisałaś. Ze sami sobie produkujemy kary. I z tym się zgadzam.
Mam wrażenie, że kara robi coś bardzo niedobrego - jestem ukarana - jestem nieobecna usprawiedliwiona.
A to nieprawda.
Świadomość kruchości naszych systemów i świadomość, że nie ma niczego pewnego, pozostaje już na całe życie.
J. pisze…
dokładnie tak myslę, właśnie tak, ale jakoś nie umiałam tego ubrać w słowa...

myslę o tym od wielu miesięcy, a Ty tak po prostu to zwerbalizowałaś!

to jest dla mnie bardzo ważna kwestia, to nawet nie jest jedna sprawa, to ciąg spraw, które odbierają mi wewnętrzny spokój i poczucie komfortu...
Emma Ernst pisze…
Wina i kara to tylko narzędzia, którymi społeczeństwo nas trzyma w ryzach. Może i przydatne, ale w przypadku zbrodniarzy i wszelkiej maści agresorów zagrażających innym.
Ciężko jest się uwolnić z tego kieratu, zresztą chyba nie o to chodzi, żeby wypaść z tej całej machiny. Wystarczy wiedzieć, jak ona działa, bo ta świadomość niweluje poczucie winy. Przynajmniej u mnie tak to działa.
J. pisze…
Emmo- świadomość w ogóle dużo daje ..;*
Emma Ernst pisze…
Racja. Zastanawiam się, czy jest jeszcze oprócz świadomości choć jedna taka rzecz, która tylko daje, a nie odbiera. Tyle tylko, że te jej dary są czasem trudne do udźwignięcia, bo jesteśmy tak mocno wytresowani i uwikłani w ten system kar i nagród, że ciężko wystawić głowę z tej sieci.
J. pisze…
Wiesz...
Mnie ostatnio interesuje głównie to, jakie sa koszty naszych wyborów i decyzji... Nie kara.
Koszty i ceny. Tak malo zostalo we mnie czegokolwiek czym mogę płacić...

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …