Przejdź do głównej zawartości

upiekłabym ...

ciastka na Święta
gdyż zwyczaj każde robić to w ostatni weekend listopada
ale schodzi cały dzień na tym pieczeniu i ozdabianiu i sprzątaniu i gnieceniu
tradycja taka, ale jakoś nastroju brak
niemniej jednak - bym.

we wtorek byłam u naczyniowca (tak, Fischer, to TEN:) przemiły) i miałam robione usg Dopplerowskie, które wykazało, że żyły i przepływy mam idealne, wręcz książkowe, natomiast naczynia włosowate w kończynach bardzo drobne (jako i same kończyny). Ponadto mam nerwicę naczyń :P Co znaczy że z bielejącym palcami nie mogę zrobić nic w zasadzie. Najgrubsze rękawiczki. I odstawić kawę. Mogłabym jeszcze wyeliminować stres, ale chwilowo akurat nie mogę :P:P
Więc jestem zdrowa, tylko nie do końca, ale będę żyła, co cieszy. Przynajmniej mnie na obecnym etapie. Bo mogę pogryzać amarantusowe ciasteczka i rozważać rózne opcje.
Opcją, którą rozważam obecnie jest nabycie dresu szermierczego dla Łucji... Trener rozmawiał ostatnio z T. i zaprosił Luśkę na indywidualne treningi. W sobotę o 9 rano...Cóż. Nie wiem... Podobno dziecko ma talent. Ale koszt samego dresu to ponad 1000 zł plus floret... plus treningi.
 Jest co rozważać, prawda ??

więc oddam się pracy
i myśleniu ;)

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Wszystkiemu się możesz oddać, byle nie myśleniu!! Sio! :)
synafia pisze…
Zgadzam się z przedmówczynią. Myślenie szkodzi :P

Ja idę upiec ciastka dla alergików ;) Jak ogarnę świąteczne pierniki w tym roku - nie mam pojęcia. Nawet wieńca adwentowego nie mam jeszcze, a to już adwent się zaczął. Jestem mentulową panią domu ;)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …