Przejdź do głównej zawartości
nic nie jest takie jak powinno

to znaczy może niektóre rzeczy bywają, u mnie jednak wszystko jest jakie jest
nie takie jakbym chciała, zawodzące w szczegółach, rozczarowujące, rozłażące się, słabe

wczoraj, po raz kolejny, poczułam się jak smieć w mojej pracy.. Cóż, nie programuję, więc jestem nikim. Nikim odwalającym mrówcza pracę. Pracę która tak naprawdę nie spotyka sie ani z szacunkiem ani z uznaniem.
T postanowił przeciągnąć spektakl pt. rzucam to wszystko w chuj. I dziś nadal rzuca, a ja nadal nie wiem, co bedzie dalej. Oczywiście, mam podstawy przypuszczać, że dalej będzie tak jak teraz, czyli różnie, z naciskiem na trudno...
A kiedy wracałam wczoraj do domu, powoli zapadał zmrok, w aucie cichutko śpiewała Sade, w moje auto z niezłym impetem wjechał rowerzysta. To niesamowite i bardzo niefajne uczucie kiedy wiesz, że zaraz zdarzy się coś, czego nie jesteś w stanie uniknąć, po czym uderza w ciebie człowiek i przelatuje ci z wdziękiem przez maskę. Na szczęście jechałam 10 km/ h, na szczęście nic się nie stało, na szczęście pojechał dalej, ale... Rzecz stała się na pasach, gość jechał bardzo szybko. Żadne z nas nie miało szans. Z tym, że gdyby coś się stało, z punktu widzenia prawa- wina była po mojej stronie, bo wjeżdżałam na osiedle i przejeżdżałam przez pasy które były częścią drogi rowerowej, to że jak wjeżdżałam to gościa jeszcze tam nie było, w niczym nie umniejsza mojej winy, ani to że wyjechał zza samochodów, które stały na wyjeździe z osiedla ... Parę kilometrów więcej na liczniku, parę sekund wcześniej- mogłabym zabić człowieka...
Nie wiem kiedy wsiądę znów do auta i nie wiem czy się odważę jeździć. Niby nic się nie stało, ale dla mnie stało się wiele.

i myślę sobie, że jestem zmęczona tym wszystkim, że wszystko pięknie, wszyscy zdrowi (a może tylko niezdiagnozowani ?) mam niezłe życie, mam naprawdę niezłe życie
tak

Skoro jest tak świetnie, dlaczego nie jest dobrze? (I. Karpowicz)



Komentarze

broszki pisze…
Czyli w sumie zamiast kampanii "10 mniej" powinni kazać jeździć o 50 mniej! Matko, wystraszyłaś mnie, że rowerzyści są aż tak nieostrożni! Na szczęście Ty byłaś :*
synafia pisze…
Biedaku.

Cieszę się, że nic się żadnemu z Was nie stało.

I chciałabym Cię jakoś pocieszyć, tylko nie mam mądrych słów. Przytulam za to mocno.
J. pisze…
Dzięki Dziewczyny :*:*

mam fatalne samopoczucie jednak :(
Emma Ernst pisze…
O rety.
Rowerzystów się boję jak ognia. A takich nagle wyskakujących zza szeregu aut szczególnie, bo tacy muszą mieć sporo szczęścia. I on je miał! A skąd wiesz, może to zdarzenie mu ocali życie, bo go zmusi do ostrożniejszej jazdy?
Popracuj nad swoją barierą ochronną...
Przydaje się, z nią jest łatwiej w każdych okolicznościach przyrody ;)
słodko-winna pisze…
Dżej, przesyłam promyki dwa słońca. Z nadzieją na więcej.
To musiało być straszne odczucie nie móc nic zrobić i widzieć człowieka lecącego nad maską.
Wiem, że teraz będę się mądrzyć, ale jak najszybciej powinnaś wsiąść do auta, by okiełznać strach.
:*

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …