Przejdź do głównej zawartości

jest szansa, że ten pędzący kołowrotek kiedyś zwolni?

bo ja to lubię tak pokontemplować, popatrzeć z boczku, z kawą posiedzieć, wiecie rozumiecie...
tymczasem mądrości zyciowe dotykają mnie swymi zimnymi palcami
nawet, a co!, tykają i popychają, na nos, na bruk, na glebę

no i tak
odhaczam codziennie tych 16 do 18 godzin, co nie wiem jak i kiedy
kolekcjonuję wrażenia, o na przykład kupiłam nową płytę Kasprzyckiego, piękna rzecz. I nową Alice Munro. I dziecku kurtkę na zimę, choć to doznanie raczej niskiego szczebla :P
i ogarniam, ogarniam, ogarniam, pasjami i coraz większa to kuweta, ja nie wiem jak ona się powiększa. Jak wszechświat rośnie, bez początku i końca. Rośnie. Czasem zdarzają się białe karły zdarzeń i czarne dziury emocji. No kosmos. Po prostu kosmos.

I co ? Czasem się mylę. Z dzieckiem i co do dziecka czasem się mylę.
i kiedy idę z dzieckiem i ono wiecznie podskakuje i podskakuje i skacze i mówię mu w końcu
"weź moje dziecko matki nie wkurzaj, nie skacz żesz tyle"
a dziecko rezolutnie dość (gdyż elokwencję po matce, a urodę po ojcu...) odpowiada
" alez matko z natury niska jestem, zatem skakać muszę"

no i tą logiką uwiedziona matka zamilkła a dziecko dla odmiany zwiesiło się ze schodów:

(słowo jeszcze wyjasnienia do outfitu mej pociechy, otóż stawiając na samodzielność w zakresie ubioru wpuściłam dziecko z ojcem do Benettona, ufając, że tam nabędą klasykę najlepszego sortu... Łucja natychmiast weszła do dzialu chłopięcego, włożyła sweterek widoczny na zdjęciu i od tej pory nie rozstaje się z nim, nawet pani kasjerka musiała obsłużyć transakcję na dziecku.... Dziecko zamrugało bowiem błagalnie do pani i zakwiliło- a mogłaby pani byc tak kochana i tu, o tu metkę skasować i o tu klipa wyjąć? Dziękuję, cześć i czołem!)

Komentarze

synafia pisze…
Padłam, leżę i kwiczę! Obie jesteście przepyszne :)
Brombie pisze…
Elokwencja po mamie...Sądząc po zdjęciu- nie tylko. JaK ja Was kocham, Wariatki!
fischerwoman pisze…
Postawiłaś mnie dziś na nogi jak poranna kawa- uśmiałam się, a co! :)
broszki pisze…
Gdyby nie opis pod zdjęciem, dałabym głowę, że to Ty dziergnęłaś ten stylowy pulower. A mieli tam ciut większe? Bo sama też bym się z takim nie rozstawała!!!!
Emma Ernst pisze…
Założę się, że Ty też całe dzieciństwo spędziłaś w podskokach. :)

J. pisze…
Synafio- och!. Dziekuję.

Brom- z wzajemnościo !!! :*

Fischer- ma się to działanie orzeźwiajace ;)

Broszki- mieli!! ale mąż nie pozwolił mi zanabyć... Chociaż, powiem Ci- mieszczę sie w ten Luśkowy :P

Emmo- własnie nie. Ja byłam spokojną, rozmarzoną dziewczynką. Cichą i pokornego serca :))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …