Przejdź do głównej zawartości

sobota niedziela


"Życie to nie gra wideo, Felix... nie ma określonej liczby punktów, która przenosi cię na wyższy poziom. Właściwie to nie ma żadnego wyższego poziomu. Mam dla ciebie złą wiadomość: na końcu wszyscy umieramy. Koniec gry."

Z. Smith "Londyn NW"

może nie ma wyższego poziomu (polecam zresztą tę książkę, jest błyskotliwa bardzo) ale są na pewno poziomy BARDZO interesujące. Taki mam obecnie. No, ale skoro na końcu i tak wszyscy umieramy ... :P
no nie, nie dam się nabrać na to. Jakość też liczy, życia, bycia i podejmowanych decyzji.
Ja akurat jestem gdzieś pomiędzy- ratujmy co się da, a zostawmy wszystko i chodźmy na spacer. Nie do pozazdroszczenia, ale ćwiczę wdechy i wydechy i udaję, że sytuacja nie dotyczy mnie. Wcale. Nic, a nic...
moment, w którym spełniają ci się marzenia, ale o 2 lata za późno jest dość... wkurwiający bym rzekła. wymagający, jeśli nie miałabym używać przekleństw. Ale w zasadzie, czemu nie miałabym ich używać ??:P Właściwie, jedyne, czego moge sobie teraz poużywać, to  przekleństwa. Wyłączając masę kosmetyków, które kupuję kompulsywnie jak jest mi źle. A jest mi tak, że mogłabym otworzyć rossmana, gdyby nie to, ze mam inne rzeczy na głowie.

mogłabym też napisać książkę, hicior, bestseller, ale nie osiągam niezbędnego poziomu koncentracji, gdyż nie sypiam po nocach
no bywa, zbieram doświadczenia
będzie hicior...

mam za to kilka zdjęć, a ponieważ mi włos posiwiał, oczy zapuchły i sylwetka spodlała, beda to zdjęcia niezawodnej córki:




Komentarze

Emma Ernst pisze…
Po pierwsze czekam z niecierpliwością na ten hicior. Nie wątpię, że nim będzie! :D
A po drugie koniec gry to jest dobra wiadomość. Wszyscy rozpłyniemy się w nirwanie, co w tym złego?
J. pisze…
W tym nic.

Klopot w tym ze u mnie jest środek gry. Prawdziwa jatka:P

Cmoook❤
fischerwoman pisze…
No ej - na ten siwy włos i spodlone ciało nie dam się nabrać :) a na książkę czekam :) Ps. czy jest jakaś dyscyplina sportu, której Łucja nie ogarnia? :))
J. pisze…
hahah, ostatnio fryzjerka mi zaproponowała farbę bo mam jakieś 20% siwych włosów...

tak- nie umie pływac, choć kocha wodę

I nie chce się nauczyc :P

(dziś poszła na pierwsze zajecia szachowe, jutro ma dodatkową informatykę, sama tak wybrała :P)
Emma Ernst pisze…
Środek gry?
A ja sądziłam, że jak wrócę, to będzie na finiszu.
Oj...
Ale czemu mnie to dziwi?
W końcu sama się z czymś takim borykałam prawie 10 lat - o ile Cię dobrze zrozumiałam...
J. pisze…
Az tak dobrym zawodnikiem nie jestem:P

...
W zasadzie to finisz;-)
Emma Ernst pisze…
Dajesz radę, choć to żadna pociecha :***

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …